o tym, jak idę
poniedziałek, 26 kwietnia 2010
Gdyby mężczyźni karmili piersią...

Tę ciążę przeżywam inaczej niż poprzednią również pod względem emocjonalnym. Labilność mojego nastroju jest dla mnie samej czasem śmieszna, czasem straszna. Ostatnio potrafię się zalać łzami, kiedy jeszcze  dwie minuty wcześniej byłam spokojna.

Hormony.

Poprzednio w takim stanie byłam dopiero po porodzie. Oksytocyna - hormon od rodzenia (to ona pobudza macicę do skurczy), karmienia piersią, orgazmu i wrażliwości społecznej.

Tę ostatnią badano sprawdzając, jak podanie oksytocyny wpływa na empatię i uczenie się wzmacniane społeczne. Grupa mężczyzn rozwiązywała zadania, w których "nagrodą" były dla nich uśmiechnięte/wykrzywione twarze, albo zielone/czerwone światło. Jeśli przedtem psiknięto im do nosa oksytocyną, lepiej rozwiązywali zadania nagradzane ludzkimi twarzami, a bez zmian - te czerwonym i zielonym światłem. W testach empatii mężczyźni potraktowani oksytocyną uzyskiwali wyniki wyższe od mężczyzn, którym nie podano oksytocyny, a bliżone do normalnych wyników kobiet. Bo kobiety są zwykle bardziej empatyczne.

Badacze sugerują, że oksytocynę można by wykorzystwać w leczeniu osób z zaburzeniami empatii, np. schizofreników.

A ja mam nadzieję, że wyjątkowa wrażliwość w ciągu ostatnich dni to oznaka zwiastująca poród.

 

Hurlemann R, Patin A, Onur OA, Cohen MX, Baumgartner T, Metzler S, Dziobek I, 
Gallinat J, Wagner M, Maier W, Kendrick KM. Oxytocin enhances amygdala-dependent,
socially reinforced learning and emotional empathy in humans. J Neurosci. 2010
Apr 7;30(14):4999-5007. PubMed PMID: 20371820.
10:59, panpaniscus , Praca
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 19 maja 2009
Pozytywnie: jestem podekscytowana
Wczoraj byłam na "rozmowie o pracę" - od lipca zaczynam pracować u tutejszego wujka Maksa. Właściwie nie wiem, czy pracować to właściwe słowo, bo to nie umowa, a stypendium, czyli zwrot kosztów utrzymania zamiast wynagrodzenia.
Finansowo nie jest to dla mnie specjalnie korzystne - będę musiała opłacić sobie sama ubezpieczenia (teraz robi to za mnie Urząd Pracy) i "na rękę" zostanie mi mniej niż teraz mam bezrobotnego (poprzednio dzięki socjalistycznym poglądom mego szefa byłam zatrudniona). Bo też chcę mieć czas na inne rzeczy i będę pracować 20h/tydzień.
W czwartek (tutejszy dzień ojca i święto) idę pogadać z chłopakiem, z którym pewnie będę współpracować.
Ku mojemu zdziwieniu, jestem przyjemnie podekscytowana.
Zbaczymy.
Teraz podłubię jeszcze trochę w artykule - przyszły komentarze od recenzentów, jeden chyba nie przeczytał (w każdym razie zupełnie nie zrozumiał), drugi wydaje się, że ma braki w podstawach biochemii, trzeci dał bardzo sensowne komentarze. Standart, z tego co widzę. Tylko kurczę trafia człowieka szlag jak widzi w dobrych czasopismach artykuły, których recenzenci chyba spali - z podstawowymi błędami metodologicznymi i gdzie 20 czegośtam z abstraktu w artykule zmienia się w 17, a na rysunku w 15. Ech, no ale nikt nie mówił, że będzie łatwo i sprawiedliwie.
16:11, panpaniscus , Praca
Link Komentarze (2) »
piątek, 18 sierpnia 2006
O pracy intelektualnej
Trudno jest coś zrobić w pracy, jeśli się pracuje tylko 4 godziny. Zwlaszcza w mojej pracy, ktora oprocz zajmowania sie swoim projektem obejmuje takie rzeczy, jak udzial w spotkaniach i sledzenie literatury. Ostatni tydzien to: poniedzialek - zebranie do kupy wnioskow z ostatniego tygodnia, sporzadzenie planow dalszej pracy. Wtorek: spotkanie w zwiazku z usprawnieniami, które chcemy wprowadzic. Sroda: rozmowa w wspolpracownikami z projektu i cotygodniowy groupmeeting. Czwartek-wolne, dzis - udzial w spotkaniu dotyczacym duzego, ekscytujacego projektu w naszym depatramencie.

Nie uczestnicze w nim, ale to projekt, ktoremu sie przyglada swiat, spotkanie bylo otwarte, wiec podobnie jak wiekszosc departamentu przyszlam posluchac, popytac. Fascynujaca nowa technologia, bedaca wyzwaniem sama w sobie, ambitne plany, szalenie interesujace pytania, na ktore staramy sie znalezc odpowiedz. W dodatku bardzo, ale to bardzo medialne; nie jak moj projekt, ktory moze i jest wazny dla wielu osob z mojej dzialki, ale nie da sie tej atrakcyjnosci przedstawic latwo laikowi.

Spotkanie sie odbylo, bo grupa od nas zaprosila do wspolpracy ludzi z zewnatrz, swietnych specjalistow. Niestety moje 4 godziny wystarczyly tylko na prezentacje projektu z naszej strony.Ale jakie cztery godziny to byly!


Szlam na lancz w lekkim oszolomieniu, jakie zwykle odczuwam przy takiej wysilonej, wieloosobowej pracy intelektualnej. Przy czym to naprawde byly Mozgi przez M. To niesamowite, jak duzo potrafimy wymyslec, nauczyc sie.
Ech, jeszcze teraz czuje sie jak lekko pijana. To tez duza zasluga tego, jak takie spotkanie wyglada - wszyscy siedzimy - przy stole, na kanapie/szafkach/krzeslach/podlodze, ewentualnie prelegent stoi; w kazdej chwili mozna przerwac, zadac pytanie. Rozmowa daje bardzo duzo rowniez osobie mowiacej - nie tylko delatego, ze powstaja nowe pomysly, jak uzupelnic czy poszerzyc projekt, odkrywamy bledy lub nowe iterpretacje; rowniez widac jak na dloni, co dobrze i zrozumiale przedstawiamy, a co warto zmienic.

14:37, panpaniscus , Praca
Link Dodaj komentarz »
piątek, 21 lipca 2006
O dyskryminacji kobiet w nauce
W zeszlotygniowej Nature bardzo dobry artykul BA Barresa o dyskryminacji kobiet w nauce. Na tyle interesujacy i blyskotliwy, ze nawet Wyborcza decydowala sie go omowic.
Ciezar gatunkowy wysoki - bo BA Barres jest mezczyzna mniej niz pol swojego zycia. Sposrod jego osobistych przezyc najbardziej mi sie spodobala wypowiedz, jaka podsluchal niedlugo po swojej zmianie plci "...bo ten Barres jest bardziej uzdolniony od swojej siostry".
Tam, gdzie pracowalam w Polsce, bez watpienia kobiety byly dyskryminowane. Mialam niejasne przeczucie tego wtedy, stad widac to o niebo lepiej.
Bardzo trudno cos z tym zrobic, bo wszyscy jestesmy wychowani w paradygmacie nierownosci - trzeba sie badzo starac, zeby wyjsc poza niego.
17:54, panpaniscus , Praca
Link Dodaj komentarz »