o tym, jak idę
sobota, 13 lutego 2010
Kotek

w pełnej krasie, chwilę przed wyjściem do przedszkola. Do którego udał się pół godziny wcześniej niż zwykle, bo obudził się sam (niebywałe) rano i zarządził wstawanie i szykowanie się na bal przebierańców.

Kotek Ula

Na zdjęciu nie widać futerkowego obszycia pelerynki, czarnej muszki pod szyją i że kotek ma zielone oczy, nie czerwone.

Makijażu nie pozwolił sobie zmyć, mam nadzieję, że z czasem zniknie. Czarny lakier z paznokci jednakowoż zmyłam, wyglądał naprawdę upiornie. A teraz kotek gra na dywanie sam z sobą "w ludziki" (kotkowa wersja gry Carcassonne).

U mnie dołek ciąg dalszy, ale przynajmniej klaruje mi się, z czego jestem najbardziej niezadowolona. Pomysłów na poprawę, poza tymi najbardziej radykalnymi ("a rzucić to wszystkow w cholerę"), brak. Te najbardziej radykalne są w sumie przygnębiające, no bo ja nie chcę rzucać wszystkiego w cholerę, chcę tylko, żeby było inaczej. Nie wiem zresztą, jak.

 

10:42, panpaniscus , Córeczka
Link Dodaj komentarz »
środa, 20 maja 2009
Króliki i krokodyle
W jednej z wersji dziś po południu:

Kroliczek tańczy i on umie wysoko latać i on umie na dół latać i on umie tak latać i zjadać komputer
i umie sadzić i jeść krokodyle
i je wszystko nie tylko poziomki ale ziemię i ślimaki
ma też ucho takie swędzące i włosy takie długie włosy
i farby i on umie tak tańczyć
i cichutko cichutko bo tu śpią {niezrozumialy szept}
i śpią miłe tygrysy a króliczek tańczy 
18:32, panpaniscus , Córeczka
Link Komentarze (2) »
środa, 13 czerwca 2007
Między językami
Nasza Ula jeszcze bardzo niewiele mówi - wcale nie mniej niż synowie znajomych, ale ponieważ dziewczynki zwykle zaczynają mówic szybciej, składamy to na karb dwujęzyczności. Ula ozumie dużo z tego, co się do niej mówi po polsku i po niemiecku. I wydaje się, że odróznia te języki - stosunkowo często słyszy też angielski, czasem rosyjski i hiszpański. W zeszłym tygodniu, kiedy podczas naszych angielskich wakacji byliśmy w muzeum, Ula wyraźnie zareagowała na chłopca, który w odróżnieniu od innych dzieci dookoła mówił we "właściwym" jezyku, tzn. po niemiecku.
Dziś po raz pierwszy widziałam aktywne tłumaczenie na żywo. Jeszcze jadłam śniadanie, kiedy Ula siedząc na kolanach Cioci oglądała książkę z bajkami. Na obrazku szewczyk Dratewka (dla Cioci Ein Junge) "macht winke-winke". Ula popatrzyła na szewczyka, na ciocię, na mnie i pomachała mówiąc "papapa".
20:43, panpaniscus , Córeczka
Link Komentarze (1) »
niedziela, 06 maja 2007
Zachwyt
..nieustający. Że z małego nasionka wyrasta drzewo, że z tego kogoś-kogo-nie było jest już taki człowiek. Ula zaczęła z nami rozmawiać. Już nie tylko pokazuje, co chce lub co zauważyła (ostatnio: pies w samochodzie tankującym obok nas na stacji benzynowej, każdy samolot, księżyc). Przychodzi rano i opowiada swoją historię o swiecie: pokazuje na drzewo za oknem i mówi: "pipipipipi" (tam bywają ptaki), potem oprowadza mnie po domu i nazywa wszystkie zegary ("cy!cy!cy!"). Jak zegary, to od razu i lampa ("pampa"). Rysuję jej na kartce, a ona od razu zauważa, że to pies ("ua!ua!ua!"), ryba ("pyby"), dziecko ("didi"), samochód (dźwięk nie do oddania, jego wydawania polega na zapluwaniu się i udawaniu prukania) czy ptak.

Oprócz rozmów - posługiwanie się narzędziami i rozumienie przedmiotów w kontekście. Wydaje mi sie, że to jest gdzieś w przyrodzonym okablowaniu naszych mózgów - jak inaczej wyjaśnić to, że dla Uli jest już oczywiste, że klucz jest do zamka, że ścierką się wyciera i to wyciera się mokre, że jesli biorę kosz z praniem, to wsadzę tam i spinacze do bielizny. Tak, myślę, że tak szybko się tego uczymy, bo nasze mózgi do tego ewoluowały, no i stąd później religia.
Ostatnio poszła po butelkę, wylała z niej picie na wykładzinę i już miała co ścierać ścierką.

Tak jeszcze sobie myślę, że może dziecko to dobry sposób, zeby zauważyć, że siebie trzeba bardzo kochac. W ogóle, kiedy do mnie dociera, że kazdy z nas był takim malutkim człowiekiem; jak to w ogóle jest  niezwykłe i skomplikowane - zwierzę; a jeszcze ile myśli; i to wszystko działa, choć takie wrażliwe i miękkie.

Poza tym jeszcze jeden zachwyt nad wiosną. Mogłoby trochę popadac, skandalicznie sucho jest; ale bzy rozbuchane, złotokapy odurzają, konwalie, głogi i akacje zaczynają kwitnąć! Kasztanowce, a główna aleja w naszym parku to białe i czerwone kasztanowce. Aż się w głowie ćmi.
21:02, panpaniscus , Córeczka
Link Komentarze (2) »
Ku gwiazdom
W związku z odkryciem planety podobnej do Ziemi nasza córka rozpoczęła program kosmiczny. Dziś rano, kiedy rodzice próbowali jeszcze udawać, że śpią królik został poddany pierwszym testom przeciążeniowym w wirówce do sałaty (samodzielnie wygrzebanej z szafki przez Ulę).
Uczestnicy są poddawani i innym ćwiczeniom: spanie na okruszkach* ( w wersji hardkor, czyli żwirek z piaskownicy), katapultowanie na łopatce z wózka i trening w piciu z butelki z potrząsaniem. Kudłaty Misio odpadł podczas nurkowania w wannie, pozostali kandydaci radzą sobie nieźle. W tej chwili ćwiczą spanie w ciasnym objęciu szefowej programu.

*kto czytał Tytusa, ten wie
20:44, panpaniscus , Córeczka
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3