o tym, jak idę
środa, 16 lutego 2005
Moje panie D.
Pierwsza pani D. dopadła mnie tak naprawdę ponad cztery lata temu. Choć myślę sobie, że - w jakimś stopniu - towarzyszyła mi przez całe dzieciństwo i później; ale o tym może kiedy indziej.
Druga pani D. objawiła się w 2002 roku. Przekonstruowała moje życie. Druga pani D jest wyjątkową upierdliwa. Domaga się stałych względów, karze okrutnie za najmniejsze zaniedbania, czasem kaprysi choć staram sie bardzo zaspokajać jej zachcianki.
Panie D. to przyjaciółki od serca. Gdy druga pani D. zaczyna grymasić, pierwsza pani D. przychodzi jej w sukurs.
To podobno bardzo częste, to podobno do wytłumaczenia - fizjologia.
Wahania stężenia glukozy we krwi powodują zaburzenia nastroju i sprzyjają depresji. Poczucie bezradności wobec choroby sprzyja depresji. Depresja nie sprzyja radzeniu sobie z chorobą. Depresja czyni cukrzycę bardziej kapryśną. To dowiedzione czarno na białym.

Bardzo trudno wyjść z tego dołka. Widzę, jak wpadają w niego kolejne osoby z naszej grupy wsparcia.

Trzeba się naprawdę mocno odbijać.

Ostatnie 1,2 roku to praca nad sobą - żeby się nie dać paniom D. Zwłaszcza tej pierwszej. Gorzejlepiejgorzejgorzejlepiejlepiejlepiejgorzej...
Co robić, zeby uciec pierwszej pani D.
Opiekowac się sobą. Dbać o siebie i się kochać :) Biegać rano.

To naprawde nie jest proste. Mam wrażenie, że funkcjonuję na dwóch poziomach. To nie jest różnica ilościowa, to jest różnica jakościowa: przychodzi lepszy czas i ..nie boję się ludzi czekających ze mna w kolejce po obiad, chętnie rozmawiam ze wszystkimi i angażuję się w sprawy wymagające rozmów i współdziałania. Wszystko ma jakiś ludzki wymiar, jakoś będzie. Nie potrafię czuć, jak to możliwe, jak mogę się tak bezrozumnie, zwierzątkowo bać wszystkiego. Dziś czegoś nie zrobiłam - trudno, zrobię jutro. Zaczarowane Miasto to fantastyczna możliwość, no i jestem z moim K.
...
potem przychodzi ten dzień, w którym boję się wyjść z pokoju.

Dalej nie umiem/nie chcę podjąć decyzji. Czy zostać w Zaczarowanym Mieście. Nie mówię o czynniku ekonomicznym - bo to naprawdę nie jest istotne, na życie mam nadzieję, że zawsze jakoś zarobię, a zamartwianie się, że będę zarabiać 4 x mniej nie bardzo ma sens (wydawać ze 2 x mniej..).
W Nadwodnym Mieście byłabym sama, bez K. Za to z przyjaciółmi, z dostępem do terapeuty. Z pracą, którą chcę wykonywać i tak po wyjeździe z Zaczarowanego Miasta - dającą mnóstwo satysfakcji. Bez K. Bez K. Z nalepką "klęski" - no ale to akurat sprawa tych, co nalepki przylepiają; gorzej, ze mogłoby to wpłynąć na stosunek do mojej pracy. 
Zaczarowane Miasto wyglądało z daleka na fantastyczna możliwość. Dalej nią jest. Tylko ja stoje jak przed szklaną górą, na którą nie potrafię się wdrapać.
To nie jest dobry pomysł przychodzić do nowej pracy w depresji.
Poza tym tu panują za zdrowe warunki dla mnie. Jestem przyzwyczajona do tradycyjnego polskiego piekła. Tu jest po prostu nie-moż-li-wie.  Cały czas mi się mysli boszzz gdybym trafiła tu kilka lat wcześniej...Dlaczego nie umiem teraz? Dlaczego nie umiem się przestawić?
Odpowiedź: panie D. plus moje chore myślenie. Mam kłopoty -->zjazd po samoocenie ...

idę spać, może jutro uda się pobiegać..
20:52, panpaniscus
Link Dodaj komentarz »
środa, 09 lutego 2005
szybciutko
Dlaczego w rodzaju męskim - chodzi mi opis pól wypełnianych przy zakładaniu bloga. Dlatego, że mamy gramatykę przyprawiającą o ból głowy? Dlatego, że literki kosztują - nie stać na dodatkową wersję w rodzaju żeńskim? A może dlatego, że głupio inaczej, nieelegancko, rozwlekle? Swoją drogą ciekawe, ile blogujących to kobiety, a ile mężczyźni. W sumie wypełniłam pole formularza, posłusznie przyznałAm się do swojej płci. To dlaczego później mi obwieściło "nie bedziesz mógł". Mogłoby choć losować rodzaj.
18:01, panpaniscus
Link Dodaj komentarz »
1 ... 81 , 82 , 83 , 84 , 85