o tym, jak idę
sobota, 01 lutego 2014
Piosenka Starszej ze szkoły

Śpiewana co dzień rano.

It's good to be me

It's good to know you

It's great to be different but together

There is no need to be

In anyone's shoes

I'm happy to be the me I am.

But if I try to compare myself with you

And all the things you do

I'll never see

All the qualities that make me the me I am

 

Tłumaczenie autorskie średnio wierne, przeciętnie piękne, ale na tę samą melodię da się śpiewać:

Dobrze być mną,

dobrze cię znać

Dobrze się różnić i być razem.

Nie muszę udawać nikogo innego

Jestem szczęśliwa, że jestem sobą

Ale gdybym chciała się porównywać

Z tym co robisz, z tym co masz,

to nigdy nie zauważę wszystkich moich zalet, wszystkich moich cech,

które czynią mnie - właśnie mnie.

18:11, panpaniscus
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 28 stycznia 2014
Zainspirowane Fidrygauką

...która się kiedyś zastanawiała, czy tam, gdzie mieszkają imigranci jest brudno, bo przyjechali z miejsca, gdzie były dużo ważniejsze sprawy (na przykład: uciec spod kul) do załatwiania niż karaluchy. Słowem, że przywieźli swoje normy.

Mi się momentami wydaje, że to wręcz przeciwnie - imigranci się wprowadzają "do lepszego świata". Przychodzą karaluchy - widocznie taka jest tu norma w tym nowym, lepszym świecie. Widzą śmieci na ulicy - OK, widocznie tu się nie sprząta (i sami też przestają, więc kolejni imigranci widzą śmieci na ulicy - OK, widocznie tu się nie sprząta. 

Prawda jest pewnie gdzieś po środku...

19:54, panpaniscus
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 27 stycznia 2014
Ukraina

Nie mamy telewizji, ale w pracy w kafeterii, gdzie jem lancz (przyniesiony z domu w pudełku), jest telewizor. Oglądałam dziś wiadomości  - ani słowa o Ukrainie.

Czuję się bezradna, nie ogarniam rewolucji -  kto/co stoi za eskalacją działań, okropnie mi szkoda ludzi uwikłanych w to życiem, życiorysem, zdrowiem, dziećmi, rodzicami. 

20:52, panpaniscus
Link Dodaj komentarz »
piątek, 24 stycznia 2014
Kuchnia pełna cudów

Pamiętacie Kuchnię pełną cudów Marii Terlikowskiej? Uwielbiałam tę książkę w dzieciństwie i ogromnie żałowałam, że nie na wszystkie przepisy mama się dawała naciągnąć. Młodsza, która uwielbia wszelkiego rodzaju książki kucharskie, dostała egzemplarz z drugiej ręki pod choinkę.

A dziś u nas zagościł- jak w książce, czyli z braku śniegu - taki ktoś:

Bałwan słony

Widać, że ciepło, bo się topi.

Dla wnikliwych badaczy Kuchni pełnej cudów: co jest nie tak z obrazkiem ilustrującym powstawanie bałwana? 

22:17, panpaniscus
Link Komentarze (5) »
czwartek, 23 stycznia 2014
Pierścionek z niebieskim oczkiem

Szukam pierścionka.

Najukochańsza sztuka mojej biżuterii pochodzi z miejsca zawieszonego między morzem a niebem i słońcem. Na skraju wyspy, na szczycie starej latarni morskiej, w lecie jest sklep i pracownia jubilerska. Tam K. kupił mi srebrny wisiorek z akwamarynem. To nie była najpiękniejsza rzecz do kupienia - ale rzecz najbardziej pasująca do mnie.Pełna światła i pachnąca chłodnym Bałtykiem. Szukam czegoś o podobnym potencjale.

To jedna z niewielu sztuk mojej biżuterii. Prawie całą resztę - w tym obrączkę i pierścionek zaręczynowy - zabrał włamywacz z naszego mieszkania jeszcze w nadrzecznym mieście.

Najgorsze zresztą były wtedy wywalone z komody ubranka Starszej (wtedy jedynej) - ktoś się tu wdarł i grzebał w rzeczach mojego dziecka. Że biżuterii brak - jakoś aż tak nie uwierało.

Niby to tylko rzeczy. Rzeczy,  ale z takim ładunkiem sentymentu. Pierścionek od dziadków "za maturę". Pierścionek po babci, a tak naprawdę to po jej matce. Pierścionek od  nieżyjącego już wujka. Bagatelizuje się - w tamtym pierścionku brakowało jednego z czterech granatów; a w tym z perłą nigdy nie chodziłam; na obrączkę się uczuliłam. 

Więc szukam pierścionka. Takiego, co pomieści w sobie wspomnienia po tamtych.

09:15, panpaniscus
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 85