o tym, jak idę
sobota, 21 września 2013
Klaustrofobia

Niepokoiło już za nim tu przyjechaliśmy: wyspa. Nie ma prostej ucieczki, nawet bez kredytu, na piechotę het przed siebie i aż na Kamczatkę. Dookoła morze, choroba morska, choroba lotnicza.

Wyspa. Zamknięcie.Wąskie ulice i wąskie szosy. Oberwane lusterko i zachlapany płaszcz.

Pociąg zapchany białymi kołnierzykami, 8:32 Londyn Waterloo. Noga za nogą do bramki wyjściowej.Tłumy na chodnikach. Wąskie schody urągające przepisom przeciwpożarowym (tam, bo tutaj najwyraźniej nie). Ciasne umysły, klasowe społeczeństwo.

Ogrodzone lasy, odcięte żywopłotem pola; wolno przejść tylko po ścieżce, a i tu łaska pańska na pstrym koniu.

Duszę się. Ile z tego jest na prawdę a ile to moja fobia.

22:21, panpaniscus
Link Komentarze (3) »
wtorek, 17 września 2013
Przemiany

Ostatniej niedzieli K. przesiał kompost z naszej beczki. Ogryzki, ścięta trawa, obierki od kartofli - wszystko to zamieniło się w dwa worki ziemi. Niby wiedziałam, niby od zawsze u dziadków w ogrodzie - ale to niesamowite. Ku naszemu zaskoczeniu rośnie jeszcze jeden ogórek - mimo że pogoda robi się podława.
Młodsza przyzwyczaiła się do przedszkola.

Starsza czyta młodszej książki, żebym nie zaganiała jej do sprzątania.

Ja skręcam na lewo i staram się wybadać jak bardzo i dna nie widzę.

Bez zmian jest to, że dalej nie umiemy podjąć decyzji co dalej.

20:59, panpaniscus
Link Komentarze (1) »