o tym, jak idę
wtorek, 25 września 2007
Chodzę do przedszkola
z Ulą. Na razie zostajemy na 2 godziny. W grupie jest ośmioro dzieci (łącznie z Ulą). Wygląda, że jest OK - to bardzo ciekawe patrzeć na swoje dziecko w interakcjach z innymi ludźmi.
Wczoraj była pełna popisówa, tzn. moje dziecko zwiedzając łazienkę przy okazji przewijania kolegi przez ciocię Carolę stwierdziło na widok nocników "lulu", zostało wysadzone z pozytywnym skutkiem.
Niby wygląda, że dzieci się dobrze bawią i są zadowolone, ale gdzieś na dnie serca czai mi się niepokój - że może lepiej by jej było ze mną w domu.
Piszę przedszkole, bo to jest Kita (Kindertagesstätte) - przedszkole ze żłobkiem.

U mnie: komponenta nie zmieniona, zwiększona dawka i jakieś perspektywy na znalezienie terapii.
22:31, panpaniscus
Link Komentarze (1) »
sobota, 22 września 2007
Socjalizm
Wczoraj obejrzeliśmy dawno zaległy film - Sicko Michaela Moora. No i po co mi to było, jeszcze godzinę wcześniej byłam gotowa zacząć rozważać Stanford albo Boston jako kolejny życiowy przystanek, a teraz wróciłam do punktu wyjścia - nie chcę za skarby zadne jechać do tego kraju.
Chyba jestem socjalistką - uważam, że podstawowa opieka zdrowotna i wykształcenie powinny byc dostępne dla każdego. Może niekoniecznie zupełnie bezpłatne (poza tym i tak płacimy za to w podatkach), ale opłacane za zasadzie solidarności społecznej - każdy płaci wedle swoich możliwości, potrzebujący otrzymują pomoc bez względu na swoją zasobność.
Rozumiem, że ten film to jak patyk w mrowisko - no i poza tym, że nieco idealizuje państwowe systemy opieki zdrowotnej, nie pokazuje też drugiej strony medalu - jak bardzo obciąża to gopodarkę. Mimo wszystko, wolę żyć w kraju, w którym nie trzeba być cholernie bogatym, żeby przeżyć chorobę.
11:57, panpaniscus
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 17 września 2007
Dziękuję bardzo
...za ciepłe słowa na blogu i poza blogiem. Dzień za dniem, droga się wije - gdzieś kiedyś dobrniemy. Powolutku, może nie w górkę, ale przynajmniej nie w dół.
A kasztanów zrobiło się zatrzęsienie.
13:44, panpaniscus
Link Dodaj komentarz »
piątek, 14 września 2007
Proszę o silniejszą komponentę
Kiedy podczas poprzedniego ataku pani D. czytaliśmy z K. ulotki od moich Cudownych Tabletek, zafascynowało nas stwierdzenie silniejsza komponenta przeciwlękowa. To niesamowite, mała pigułka, ma silniejszą komponentę przeciwlękową albo mocniej wyrażony wpływ motywacyjny. Tego ludzie powinni sie bać, a nie jakiegoś tam GMO - jak łatwo nimi sterować, pogrążyć kogoś w otchłani rozpaczy albo wynieść na wyżyny beztroskiego szczęścia.

Czekam teraz niecierpliwie na efekt Cudownych Pigułek - faktycznie łatwiej mi się zebrać, żeby coś wreszcie zrobić, łzy rzadziej podchodzą do gardła, ale szaro i buro i nastrój podły choć za oknem piękne słońce, a w parku lśnią pod stopami brązowe kasztany.
Ula źle znosi kilkudniową nieobecność K., każdy dzwonek do drzwi i telefon to jej pytanie "Tata?", a ogrom nadziei w jej głosie łamie mi serce. Rosną jej kły - boli!  Moje wyjscie rano z domu jest bardzo trudne - choć na szczęście jak już zacznie się bawić z nianią to jest OK. Tak rozpaczliwie stara mi się pokazać, że jestem potrzebna, że mam nie iść - trzeba tańczyć w kółko graniaste i baloniku mój malutki, czytać wszystkie książeczki.

11:42, panpaniscus
Link Komentarze (3) »
wtorek, 04 września 2007
Ręce, które leczą
 Wczoraj byłam wreszcie u naszego nowego lekarza rodzinnego. Postanowiliśmy zmienić, bo poprzedni miał jedną zaletę - mówił po angielsku, wad miał za to dużo. Nie ufaliśmy mu w miarę od początku, kiedy z powodu wysypki (K. jest alergikiem) wysyłał K. na rentgen płuc. Ponieważ był potrzebny głównie do wypisywania skierowań do diabetologa - czym właściwie zajmuje się asystentka - nie przejmowaliśmy się zbytnio. Do czasu, kiedy stwierdził po osłuchaniu mnie, że zapadło mi się jedno płuco i powinnam jak najszybciej trafić na pogotowie.

Nasz nowy lekarz jest z polecenia, wkręciliśmy się do niego podstepem - nba żebry, że mówi po niemiecku. Ma waleczne jak lew pielęgniarki - właściwie on i żona, bo prowadzą wspólną praktykę. Kiedy zgodził się nas przyjąć i pojawiliśmy się w systemie, pielęgniarki okazały się również miłe i troskliwe. Myślę, że bronią swoich pracodawców przed śmiercią z przepracowania. Bo poczekalnia pełniusieńka.

Na scianie, oprócz informacji dla pacjentów, broszurek, kartek z wakacji - zdjęcie państwa doktorostwa ze strajku lekarzy i kartka - o ile zrozumiałam, treści mniej więcej takiej: "wzięlismy udział w strajku, bo uważamy  że to ważne i słuszne postulaty. teraz wracamy do pracy i czekamy, co z tego wyniknie. Dbamy o naszych pacjentów, jednakowo dobrze - niezaleznie czy są z kasy chorych, czy prywatnie".

Młody, miły lekarz. Dostałam Cudowne Tabletki i tak mnie to spotkanie na duchu podniosło, że czuję się, jakby już zaczęły działać. No dziś już trochę mniej, ale jest światełko w tunelu.
22:29, panpaniscus
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2