o tym, jak idę
poniedziałek, 31 sierpnia 2009
Być lepszym
albo doskonałym, zamiast: po prostu być. Mam nadzieję, że to b y ł mój problem.

Czy to z domu, ze szkoły, ogólnie z przeważającego systemu budowania poczucia własnej wartości: porównać się z kimś, by wiedzieć jakim się jest. Określić swoją wartość na tej podstawie.

Można w górę - znam osoby, które zachowują poczucie własnej wartości wynajdując sobie dookoła osoby, które od nich mniej wiedzą, albo są gorzej wychowane, albo są bardziej "leniwe".

Można w dół. Nigdy nie będę dość szybka, dość mądra, wystarczająco dobrze pisać - bo są lepsi.

Każde porównanie niesie wtedy ze sobą ocenę - mniej inteligentny, a zatem gorszy, lepiej zarabia, czyli lepszy, porządniej sprząta - lepszy, nie wie kto napisał Nędzników - gorszy itd.

A tymczasem każdy jest sam w sobie wart tyle samo. Bez względu na status społeczny, wykształcenie itd. Pijaczek spod sklepu, morderca w więzieniu są warci tyle samo co ja, papież czy Richard Dawkins. Być może dla mnie niektóre z tych postaci są ważniejsze, bliższe - ale to już inna para kaloszy.

Takie sobie rozważania po dyskusjach z prawicowcami "niektórzy ludzie nie zasługują, żeby żyć".


16:22, panpaniscus
Link Dodaj komentarz »
Małe cudy codzienne
Zdarzyło mi się to drugi raz w życiu. Do drożdży z mlekiem i cukrem, nastawionych na placek, dodałam mąkę i jajko. Wymieszałam łyżką i... nie trzeba było w ogóle wyrabiać. Od razu uformowało się ciasto, wystarczyło wrobić tłuszcz i postawić do rośnięcia.
To znaczy, próbuję to sobie wyjaśnić. Podczas wyrabiania ciasta cząsteczki glutenu układają się w regularną sieć, rówolegle do siebie i się wiążą. Dlatego ciasto zaczyna "odchodzić od ręki". Tłuszcz hamuje ten proces, dlatego najlepeij dodawać go, gdy ciasto już się wyrobi.
Więc w jaki sposób moje ciasto "wyrobiło się" w jednej chwili?

Placek wyszedł pyszny, z jabłkami i kruszonką.

16:11, panpaniscus
Link Dodaj komentarz »
piątek, 28 sierpnia 2009
Goście w ogródku
Ślady widywaliśmy już dużo wcześniej (ślady racic na świeżej grządce, wygnieciona trawa), w zeszłym tygodniu Ula widziała zwierzęta, gdy ja rozmawiałam z sąsiadką, a w poniedziałek - po prostu jak na filmie. Koziołek i sarna przyszły do ogródka na jeżyny. Oglądaliśmy je ponad pół godziny z balkonu (potem poszliśmy też zjeść kolację), one nas chyba nawet zauważyły, ale oddzielone bezpiecznymi 4 piętrami, nic z nas sobie nie robiły. Przez lornetkę widać je było fantastycznie, koziołek miał różki, a obydwoje - mięciutkie pyszczki i duże oczy.
Zdjęia zrobione poniewczasie, no i światło było już nienajlepsze, ale widać, że to sarny ; ).




A tu kiepsko, ale widać i koziołka. Kto go znajdzie, może sobie dać nagrodę.

22:02, panpaniscus
Link Dodaj komentarz »
Ogródek i świat wokół
Nadeszła pora zbiorów. Wczoraj wyrwałam resztę portulaki z naszej grządki i posiałyśmy z Ulą roszponkę, na jesień i zimę. PODOBNO nie jedzą jej ślimaki. Może to niestety tylko ilościowe stwierdzenie, bo nasturcji też PODOBNO nie jedzą, a moje obgryzły. No ale z drugiej strony nie pożarły, jak kilkudziesięciu cynii, kilkunastu aksamitek i różnych drobnych kwiatków. I kwitną, nasz ogródek całkiem mi się podoba, nie jest nadmiernie wypielęgnowany.



Nasza dynia, posiana tuż przed wyjazdem na wakacje i przesadzona du dużej donicy, ma się znakomicie i jest ozdobą zarośniętego ogródka.



Ma jeden owoc - zawiązała ich już wiele, ale zrzuca, choć podlewam ją codziennie, może musi poczekać, aż ten jeden podrośnie?

Na balkonie dojrzewają pomidorki, szkoda, że nie zrobiłam zdjęcia dziś, bo dziś to jest ich całe mnóstwo w czerwieni.

I jeszcze się pochwalę, jaki nam się zrobił kącik wypoczynkowy na balkonie.

W powietrzu niestety już czuć jesień. Niestety, bo choć uwielbiam jesień (a właściwie jej pierwszą połowę), to żal lata, które było dla nas w tym roku chłodne i przewiewne głównie.

W zeszłym tygodniu poczułam się niemile dotknięta jesiennymi dekoracjami na wystawie sklepu mijanego po drodze - ale czas stawić czoła rzeczywistości. Buki w naszym lesie są rdzawo-zielone, pełne orzeszków i powoli zastanawiam się nad dokończeniem szycia rolet do sypialni - nieprzebyty gąszcz, który osłaniał nas od kwietnia od drogi, zaczął się przerzedzać.

W sadzie dookoła instytutu pyszne jabłka, tradycyjnych odmian. Podobno nikt ich specjalnie nie zbiera, więc jak dojrzeją te bardziej kuchenne, może porobię zapasy/przetwory?
I wreszcie są na targu prawdziwe pomidory, słodkie i aromatyczne.
21:59, panpaniscus
Link Dodaj komentarz »
Nawykowa obrona
Dałam niedawno adres tego bloga mojej siostrze. I natychmiast poczułam się naga i bezbronna. Zdumiała mnie siła tego uczucia. Zagląda tu kilka osób, które mnie znają przedblogowo - i cień tego niepokoju towarzyszył mi kilka razy, ale zupełnie nie przygotował do tego wyzwania. Decyzja była przemyślana i tak naprawdę to jestem słodko szczęśliwa, że uznałam, że mogę ją podjąć. Pierwotny lęk - przed odsłonieniem się, przed zranieniem - plus niedawna lektura "Rodzeństwa bez rywalizacji" dały mi dużo do myślenia.

A poza tym to piszę tu często, niestety głównie w głowie jadąc rowerem.
21:34, panpaniscus
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2