o tym, jak idę
poniedziałek, 19 lipca 2010
Wycieczka w nieznane

Jeśli każda podróż jest tak naprawdę podróżą w głąb siebie - to wychowywanie dziecka jest jak podróż. Pierwsze dziecko było wyprawą w nieznane z oczywistych powodów. Świat przewrócił się do gory nogami w niemożliwy do przewidzenia sposób, a my wypłynęliśmy na niezmapowane wody oceanu emocji.

Teraz - jest znajomo. Łatwiej. Burza hormonów łatwiej okiełznana, kojąca świadomość, że kolki itp. mijają. Te 3 miesiące, nawet gdy chwila bieżąca doskwiera, nie wydają się wiecznością. Zamartwiacz w głowie nie tak łatwo włączyć, łatwiej się cieszyć dzidziusiem (również ze słodkogorzką myślą, że więcej ich nie będzie).

Teraz odkrywam siostrzeństwo. Przygotowywaliśmy Ulę na pojawienie się młodszej siostry. Ale jej reakcja zaskoczyła mnie zupełnie, zbiła z tropu. Nie doceniłam emocjonalności mojej starszej córki. Ula jest Mają zauroczona. Rano przychodzi ją całować na dzień dobry, stara się ją zabawiać, pokazuje jej swoje rysunki. Wszystkim o niej opowiada. Mówi nam, że ją kocha i że Maja ją kocha. To ja czuję się niezręcznie, bo - spodziewałam się problemów.

A z drugiej strony, to dociera do mnie coś, czego jako najstarsza siostra nigdy nie doświadczylam. Dla Mai Ula będzie tak jak my, rodzice - "od zawsze".

Bardzo to niezwykłe.

00:00, panpaniscus
Link Dodaj komentarz »
piątek, 16 lipca 2010
W domu...

... jest nas czworo.

... spędzam większość czasu, bo gorąco i małej Mai na taki upał/słońce nie chcę narażać. Zresztą ona głupia nie jest i po dwóch wycieczkach do przedszkola o 14 włącza jej się syrena zaraz po włożeniu do wózka.

... jest chłodniej niż na dworze.

... mamy (lekki) nieporządek i legowiska dla Mai poukładane w różnych miejscach (na podłodze w pokoju, na balkonie, na naszym łóżku). Ja ciągle pod wpływem hormonów/karmienia piersią (charakterystyczne problemy ze skupieniem się i podejmowaniem decyzji), żyję chaotycznie i z ciągłym wrażeniem, że nic mi się nie udaje zrobić.

20:35, panpaniscus
Link Dodaj komentarz »