o tym, jak idę
niedziela, 30 lipca 2006
W kwestii paszportu
..czyli problemy wspomniane tu - bez rezultatu, tj. mamy juz pokazna kolekcje zdjec spelniajacych poszczegolne warunki, zadnego spelniajacego wszystkie. Pocieszam sie, ze im wiecej robimy zdjec, tym wieksza szansa, ze wylosujemy wlasciwe kiedys.
10:23, panpaniscus , Drobiazgi
Link Dodaj komentarz »
Gdzie bym chciala
Najbardziej mi brak wakacji. Spedzanych bardzo daleko, albo calkiem blisko. Wakacji z plecakiem, w gorach, daleko od ludzi. Wedrowka, spanie pod niebem, jedzenie przesiakniete zapachem ogniska. Daleko od ludzi. Dosc jednostajnie, choc pelno przygod - najpiekniejsza dolina swiata, forsowanie za szerokiej i zbyt rwacej rzeki, stado dzikich koni sledzace nas przez pol dnia, niedzwiedz, kisiel z dzikimi porzeczkami, wybuch wulkanu.
Spotykanie na tym pustkowiu ludzi - nawet, jesli nie laczy z nimi wspolny jezyk - czestowanie czekolada, szacunkiem, informacjami o drodze.
Dzien uplywa na zajeciach podstawowych, opaowanych przez nas kilkanascie tysiecy lat temu - przygotowanie pozywienia, sklecenie schronienia na noc, wedrowka. Niekoniecznie z celem. Na pewno nie zeby zdobyc, chyba - zeby byc.
Dzien chloniecia swiata oczami. Wysilek fizyczny.
Nawet jak zimno, mokro, komary jak psy, upal i opary bagna, jedzenie sie konczy - wiem, ze bede tak bardzo tesknic do tego.
Tesknie.
sobota, 29 lipca 2006
Pamiec
Wczoraj wreszcie wybralismy sie odwiedzic pania polozna, ktora odebrala Ule. Kartka ze zdjeciem i polskie slodycze czekaly od dawna (kilka razy juz chcialam sprobowac, czy aby sie nie popsuly), jakos nam wczesniej sie nie udalo.

Pojechalismy do szpitala, na "porodowke". Kiedy wchodzilismy do budynku, opowiadalam Uli, ze juz tu byla, ze tu sie urodzila. I poczulam, jak zwija sie we mnie zoladek - takie nieprzyjemne uczucie. Na wspomnienie tego bolu, zrobilo mi sie az niedobrze.

Mam z tego szpitala jak najlepsze wspomnienia - tzn. warunki bardzo dobre (w porownaniu z polskimi - trafilam na jedna noc do polskiego szpitala polozniczego w grudniu - to niewiarygodne i niemozliwe), a personel wspanialy. Czulam sie caly czas, jakbym byla jedyna osoba, ktora akurat teraz rodzi - tzn. bardzo mile, cierpliwe i troskliwe polozne itd. Po porodzie tez swietna opieka, mila, czuwajaca, nienarzucajaca a wspierajaca mloda mame.
Ale cialo pamieta bol.
Szczegoly
Ciezko przezywam zmiane pogody - dzis tylko 28 stopni i parno bardzo, bo cala noc padalo. Pownno byc super, a czuje sie jakby po mnie walec przejechal.

Z lenistwa nie odcielam metek na paru zabawek, ktore Ule kiedys od nas dostala - myszce do przytulania/spania, grajacej zabawce z Anglii "ostatnia deska ratunku", bo nawet najbardziej marudna Ula chetnie sie nia chwile zajmie.

Teraz nie odcinam metek specjalnie - Ula w ogromnym skupieniu bawi sie wlasnie nimi, cierpliwie rozdziela kawalki zaprasowanej wstazeczki, nawija na paluszek.
17:43, panpaniscus , Córeczka
Link Dodaj komentarz »
piątek, 21 lipca 2006
O dyskryminacji kobiet w nauce
W zeszlotygniowej Nature bardzo dobry artykul BA Barresa o dyskryminacji kobiet w nauce. Na tyle interesujacy i blyskotliwy, ze nawet Wyborcza decydowala sie go omowic.
Ciezar gatunkowy wysoki - bo BA Barres jest mezczyzna mniej niz pol swojego zycia. Sposrod jego osobistych przezyc najbardziej mi sie spodobala wypowiedz, jaka podsluchal niedlugo po swojej zmianie plci "...bo ten Barres jest bardziej uzdolniony od swojej siostry".
Tam, gdzie pracowalam w Polsce, bez watpienia kobiety byly dyskryminowane. Mialam niejasne przeczucie tego wtedy, stad widac to o niebo lepiej.
Bardzo trudno cos z tym zrobic, bo wszyscy jestesmy wychowani w paradygmacie nierownosci - trzeba sie badzo starac, zeby wyjsc poza niego.
17:54, panpaniscus , Praca
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4