o tym, jak idę
niedziela, 19 maja 2013
Życie

Pierwszy raz prawdziwa pracowa samotność - tak bardzo różnią się nasze style życia i światopoglądy. Przedtem zawsze był ktoś kto był punktem zaczepienia, z lewej dolnej ćwiartki, albo choć z dziećmi. 

I oto szykuje się czas prawdopodobnie, że po raz pierwszy będę wybierać pracę z życiowych, przyziemnych powodów. Nie dlatego, że interesująca. Choć przypuszczam, że będzie. Byłam okropnie rozpuszczona. Albo naiwna. Zastanawiam się, czy czas obumierania ideałów (albo raczej usuwania dawno zeschniętych pędów). Moja przyjaciółka, która umie rozmaite sytuacje obracać na drugą stronę w sposób czasem  wywołujący we mnie podziw a czasem przerażenie - mówi: patrz na to inaczej, to też spełnianie marzeń. Bo stabline życie i dobrze życie dla rodziny to też MOJE marzenie.

13:41, panpaniscus
Link Komentarze (3) »
Notatki lingwistyczne

Przeleciały jak meteor:

bila, czepuk - zadziwiające ransformacje ryby (z niewymawianym jeszcze r) i keczupu,

dżunglasz - gulasz, wypowiedziany podczas oglądania kanapek z dżemem. Jako że dziki i wilgotny, polecamy :)

kluski na niby - leniwe pierogi,

równoważność wiedzieć i widzieć - używane zamiennie,

rurkowanie (snorkling powinien to być).

 

Przetrwały:

skrupka - chyba onomatopeja, dźwięk rozgniatanej skorupki?

ostra woda (woda gazowana) - wymyślone przez starszą, w słowniku rodzinnym na stałe.

 

Poza tym niezliczone podmianki międzyjęzykowe, lekki jak federko, ja jestem pięć, mi się musi pić. 

Mój angielski chyba się pogarsza w pracy - najbliższy nejtiwa w naszej sześcioosobowej grupie jest kolega Szkot (jedyny urodzony w UK), jedna trzecia z innych kontynentów.  

 

13:32, panpaniscus
Link Dodaj komentarz »