o tym, jak idę
środa, 27 maja 2009
Komu wierzyć?
Wiele osób trafia na mój blog szukając informacji o powikłaniach po szczepionce MMR. Szczepionka (wbrew wszystkim wynikom miarodajnych badań) cieszy się złą sławą. Zawdzięcza ją artykułowi o powiązaniu autyzmu ze szczepieniem.

Autor artykułu część danych zwyczajnie sfałszował, ukrył też, że jest finansowo zainteresowany zniesławieniem potrójnej szczepionki. Większość współautorów artykułu wycofała swoje nazwiska. Przeprowadzono wiele badań odpierających tezy zawarte w oryginalnym artykule. Itd.

Druga przyczyna złej sławy to _wycofanie_ z amerykańskich szczepionek związku rtęci - Thimerosalu. W latach 1990 wzrosła do kilkunastu liczba zalecanych w pierwszych latach życia szczepień i ponieważ nie było danych, czy aby przypadkiem łączna dawka Thimerosalu we wszyskich szczepionkach nie będzie szkodliwa, zaczęto stosować inne konserwanty. W tym samym czasie w czasopiśmie "Medical Hipotheses", które publikuje hipotezy, a nie wyniki badań, pojawiła się hipoteza, że autyzm może być wywoływany przez zatrucie rtęcią ze szczepionek.

Od tamtego czasu przprowadzono wiele badań, w żadnym nie udało się pokazać, żeby MMR powodował autyzm itd.itp.

Myślę, że to bardzo ciekawe socjologicznie zjawisko, te burze wokół szczepionki MMR. W ostatnim numerze PLOS Biology artykuł można przeczytać o bardzo burzliwej naturze tej debaty.

Bardzo współczuję rodzicom, których dzieci okazują się chore. Rozumiem, że -zwłaszcza dla autyzmu, którego mechanizmu powstawania nie znamy - szukają odpowiedzi na pytanie DLACZEGO. MMR stała się takim chłopcem do bicia. Łatwo wpasować ją w system paranoi (światowy spisek lekarzy i firm farmaceutycznych). Gorzej, że takie podejście utrudnia znalezienie prawdziwych przyczyn autyzmu.  I tak naprawdę jest mało konstruktywne - nie pomaga dzieciom, nie podsuwa pomysłów jak leczyć.

Autyzmu nie diagnozuje się łatwo. Często daje się zdiagnozować dopiero gdy dziecko osiągnie pewien wiek. Wiele sygnałów jest subtelnych, nie do wychwycenia przez rodziców pierwszego autystycznego dziecka. Rodzice dziewczynki, która miała zachorować po MMR, pokazywali jako dowód jej prawidłowego wcześniejszego rozwoju amatorskie filmy wideo. Specjaliści na tych filmach znaleźli wiele wyraźnych wskazówek, że mała M. była chora dużo wcześniej (a na pewno przed szczepionką), niż zauważyli to jej rodzice.

Ważna sprawa: w ciągu ostatnich lat bardzo się zmieniła klasyfikacja - co jest liczone jako "autyzm" (np. teraz zespół Aspergera zalicza się do spektrum autyzmu). Ze względu na nagłośnienie medialne autyzmu i lepszą wiedzę lekarzy więcej chorych dzieci dostaje prawidłowe rozpoznanie. Itd. W każdym razie nie wiadomo, do jakiego stopnia wzrost częstości autyzmu wynika z częstszych zachorowań. W Japonii (nie używają MMR) też się go notuje.

No dobrze, a co z tym wszystkim ma zrobić rodzic, który ma podjąć decyzję o szczepieniu własnego dziecka.
Z jednej strony - suche fakty.
Z drugiej strony - emocjonalne opisy rodzinnych tragedii, opowieść o spisku.

I jeszcze: strzykawka. Myślę, że to jest istotne. Szczepienie oznacza aktywny udział, wykonanie czegoś. Przyłożenie ręki do czegoś, co potencjalnie (według przeciwników MMR) może się skończyć źle dla dziecka. Nieszczepienie - to po prostu brak akcji. A "choroby wieku dziecięcego" nie brzmią tak strasznie jak autyzm, prawda? Mają nawet takie zabawne nazwy, świnka, różyczka, Odra. To "potencjalnie" i "aktywny udział" bierze górę nad "realnie groźne" i nie-tak-aktywne unikanie szczepienia. Jak w wyborach nie do wybierania, czynność, która netto ratuje życie większej liczbie osób, jest nie do przełknięcia, jeśli wymaga aktywnego narażenia życia jednej osoby.

 Nie da się decydować samemu o wszystkim. I komu tu wierzyć. Może najlepiej się przyjrzeć, co się dzieje, gdy dużo osób rezygnuje ze szczepień. W następnym wpisie.
22:03, panpaniscus , MMR
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 25 maja 2009
Wybory nie do wybierania
Nie będzie o parlamencie Europejskim.

Dylemat etyczny (na podstawie filmu "Grey's Anatomy"). Do szpitala trafia dziesięcioletni chłopiec w ciężkim stanie - potrzebuje przeszczepu wątroby i jelita. Kiedy udaje się znaleźć narządy do przeszczepu, podczas operacji narządy obumierają. Wspierany aparaturą sali operacyjnej, chłopiec ma 24 godziny życia - o ile nie pojawią się odpowiednie dla niego narządy.
W tym czasie do szpitala trafia więzień, na którym w ciągu tygodnia ma być wykonana kara śmierci. Więzień jest w szpitalu, bo w bójce został ciężko okaleczony. Zaczyna się u niego obrzęk mózgu - bez operacji obrzęk wywoła śmierć. Więzień odmawia zgody na operację, ale kiedy straci przytomność, dwoje lekarzy ma prawo zadecydować o jego losie - przeprowadzają operację.
Po operacji wiadomo, że więzień i chłopiec są zgodni tkankowo, tzn. chłopiec mógłby dostać narządy więźnia. Nie mam pojęcia jak to wygląda prawnie, ale to zagadka etyczna, a nie prawna. Więzień a)mówi, że chce uratować tego chłopca, jego narządy zmarnują się zaraz po egzekucji za tydzień, b)boi się śmierci podzas egzekucji, wolałby umrzeć w szpitalu, nie zabity.
Więzień samookalecza się i trafia z powrotem na salę operacyjną, jego mózg jest znów w niebezpieczeństwie. Chłopcu zostały 2 godziny i minimalna szansa na dawcę narządów.

I teraz, z ktorym stwierdzeniem się identyfikujesz:

1. Zabójcą jest chirurg, który wykonuje operację na mózgu więźnia, odmawia mu śmierci w szpitalu, ratuje mu życie, zabiera szansę na przeżycie chłopcu.

2. Zabójcą jest chirurg, który nie wykonuje operacji na mózgu więźnia, pozwala mu umrzeć w szpitalu, ratuje  życie chłopcu.

3. Wolę być meduzą.

W serialu scenarzyści rozwiązali dylemat po najmniejszej linii oporu - w ostatniej chwili znalazły się narządy "skądinąd".

Dylemat pokazuje, że nasza moralność nie jest pragmatyczna, racjonalna, a bazuje na nie wyrządzaniu krzywdy.





20:02, panpaniscus , Ewolucja
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 24 maja 2009
Wirusy i bakterie i ja
Te drobiazgi znacznie wpływają na moje samopoczucie ostatnio. Zaraziłam się od Uli Okropnym Przeziębieniem z Przedszkola. Ula już wesoło bryka, a ja wolę leżeć, bo jak chodzę to mi się w głowie kręci, płuca wyplute i zżarte itd. Typowa infekcja wirusowa z nadkażeniem bakteryjnym (przypuszczam że to moje własne bakterie korzystają z chwili osłabienia?), parę dni objawów gardło/bóle mięśni/ból głowy/wodnisty katar/odzywają się zatoki, chwilowa poprawa i ropny katar i wrażenie, że jestem zombi. Na szczęście ta ostatnia faza zwykle trwa krótko. W każdym razie dziś osiągam szczyty hipochondrii i litowania się nad sobą. Znalazłam dziś rano swędzące kropki (na pewno nie komar) na przedramieniu i zaczęłam się zastanawiać,czy to nie może być wietrzna ospa z przedszkola. Chorowałam jako 5latka, ale jednocześnie miałam złamaną prawą rękę, więc m o ż e  ta ręka zdecydowała się zachorować te dwadzieścia kilka lat później. K. mnie wyśmiał, ale kto wie.

 W nocy śniło mi się, że K. przechodzi operację, obudziłam się, gdy udawałam się do szpitala dowiezieć się o wyniki histopatologii prawdopodowbnie łagodnej masy usuniętej z okolic jelita. Jak długo jeszcze mój mózg będzie wypluwał z siebie Grey's Anatomy??

Nie wiem, czy to starość, czy cukrzyca, ale kiedyś chorowało mi się łatwiej i przyjemniej. W fazie bakteryjnej wzrasta insulinooporność,  ale biorę na to poprawkę.

No dobra, w ciąży przeziębienie sprawiło, że się czułam, jakbym umierała. Ale ciąża się nie liczy, bo to stan na immunosupresantach.

A najgorszy jest kiepski nastrój. A pogoda piękna, chyba zalegnę na balkonie teraz, przynajmniej się przewietrzę.

Mam nadzieję, że nikogo nie zarażam - wirusem, bakterią, ani malkontenctwem.

14:50, panpaniscus
Link Dodaj komentarz »
sobota, 23 maja 2009
Teoria umysłu
Czytam - między innymi, bo jak zwykle czytam parę książek - Tools for teaching. Kupiona przez K., w ramach naszego marzenia o tym, żeby kiedyś uczyć studentów. Amerykański poradnik dla wykładowców. Wiele rzeczy oczywistych, wiele świeżych dla mnie pomysłów, no i amerykańskie realia.

I jeszcze chciałabym być w uczeniu tak dobra, jak mi się wydaje, że mogę być.  Uczenie wydaje mi się tak satysfakcjonujące intelektualnie, bo się kręci wokół teorii umysłu - jak ta druga osoba rozumie to, co mówię; co powiedzieć, by sama wyciągnęłą wnioski.

A propos teorii umysłu. Kilka dni temu, kiedy weszłam do jej pokoju, stała przy namiocie do zabawy - na mój widok szybko położyła na nim ręce. W trakcie rozmowy przesuwała się dookoła, ani razu nie zdejmując rąk z jednego miejsca dachu. Tknęło mnie i zajrzałam - przykrywała nacięcie. Przecięła siatkę nożyczkami. Wiedziała, że mi się to nie spodoba - po tym, jak pierwszy raz eksperymentowała z ubraniem i wycięła dziurę na plecach bluzy K.  rozmawialiśmy o tym, co się tnie, a czego się nie tnie. Wyraźnie starała się to ukryć, wiedziała, że dopóki nie zauważę, to nie wiem. Trudno mi było zareagować sensownie od razu, bo poczułam przypływ dumy z umiejętności kognitywnych mojego dziecka;).

Poza tym Ula dostała dziś od taty myszkę komputerową mini, bo wczoraj spędziła 2 godziny grając w teletubisie.  
 

17:52, panpaniscus
Link Komentarze (2) »
piątek, 22 maja 2009
MMR cd.
Zanim pod koniec lat 1980 wprowadzono szczepionkę MMR, CO ROKU w Wielkiej Brytanii z powodu powikłań odry umierało średnio 20 dzieci.
Od kiedy na początku lat 1990 rozpowszechniono szczepionkę, razem były 2 przypadki śmiertelne.

23:07, panpaniscus , MMR
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5