o tym, jak idę
niedziela, 18 maja 2008
Cała uciecha
...że z Ulą już można sobie pogadać.

Dziś rano bawiła się łóżkiem dla lalek, od którego odpadł drewniany szczebelek.Tata był proszony o pomoc (poprawiam fonetykę)

K.: Nie mogę tego teraz przymocować, to trzeba przykleić
Ula zrywa się pod koniec tego zdania do drugiego pokoju, prawdopodobnie po klej do papieru "Ula klei"
K.:To trzeba przykleić takim specjalnym klejem do drewna. Nie mamy takiego kleju w domu. Trzeba kupić.
U.:W sklepie?
K.:Tak, trzeba kupić w sklepie
U.:Ula idzie sklepu Tatą.
K.: Tata nie idzie do sklepu. Jutro kupimy klej, dziś sklepy sa zamknięte.
U.: Mamy klucze. Mamy klucze sklepu. Idziemy.

W ogóle kupowanie jest ulubioną czynnością i do sklepu jest gotowa iść zawsze. Niestety,dużo atrakcji po drodze. A niedajboże apteka, od  samego początku Ula upomina się o swoje "pani lizaka?".

13:13, panpaniscus
Link Dodaj komentarz »
Powolutku, po wybojach
Jakaś nierozpoznana infekcja/alergia, jak kula u nogi. We wtorek do lekarza bo w tajemniczy sposób zanikł mój termin na zeszły czwartek. Że alergia, bo wieczorami przestaję oddychać, po przedwczorajszym deszczu i lekkim ochłodzeniu - znacznie lepiej.

Ula już lepiej - cofa się faza totalnego zawisactwa, chyba pierwsza w jej życiu. Zupełnie nas zaskoczyła, kiedy w przedszkolu, zamiast - jak zwykle - pożegnać się "papa" i pobiec do dzieci, nawet się nie odwracając, przylepiła się do taty. To samo było w domu, na podwórku itp. Potraktowaliśmy sprawę poważnie i była międlona w stopniu nie do wyobrażenia do tej pory (zawsze uciekała). Chyba to pomogło. Wciąż nie rozwiązane - czy to jedno rozstanie w szpitalu (po premedykacji była i niestety nie pozwolili nam z nią pójść, żeby być jak zasypia), czy raczej faza jakaś rozwojowa (to obstawiam).

Poza tym w głowie się otwierają stare rany. Boli i piecze. Jakie to bez sensu, że wciąż to działa. I wizja, że już zawsze. Uciekanie, jak zwykle. Może szybciej się odbije? Irracjonalna potrzeba ratunku z zewnątrz, kiedy on tylko od środka może przyjść. Bolesne poczucie nieprzynależenia. Za dużo tych poszarpanych ścięgien, blizn i zrostów - jak nie tu, to tam.

Kolega z pracy, z depresją. Regularnie zapija antydepresanty. Ciężka historia, bo niezwykłe obciążenie rodzinne. Z tego, co zrozumiałam - geny plus wychowanie w tym wypadku, ręka w rękę, neuron w neuron.

Obezwładniające poczucie doniczegowatości, w każdym aspekcie bycia sobą. Również w tym, że się je ma. Młotkiem, młotkiem - byłoby najłatwiej.

Obserwacja z wczoraj, nie pierwszy raz - mam bardzo dużą rezerwę przed neutralnymkontaktem fizycznym, czy wcześniej tego nie miałam? Czy po prostu normy tu i tam są aż tak inne?


13:04, panpaniscus
Link Komentarze (3) »
czwartek, 08 maja 2008
Dziś jest TEN dzień
Jeden z najwazniejszych dni w roku dla mnie, kiedy byłam dzieckiem. Święto bardzo ruchome i kapryśne. Oczekiwane z niecierpliwością i bardzo radosne. Wtedy zależne od pogody, humoru mojej mamy i stanu mojego zdrowia (teraz środkowy argument wypadł)

TADAM

pierwszy raz w tym roku wyszłam na dwór w sukience i skarpetkach

TADAM
10:13, panpaniscus
Link Komentarze (2) »
wtorek, 06 maja 2008
Henryk VIII
Czytam sobie historię sześciu żon Henryka VIII. W międzyczasie streszczam ją K. Że pierwsza żona była w ciąży (przynajmniej) 6 razy, kilka razy poroniła, kilka razy urodziła przed czasem martwe dzieci, jedyny chłopiec zmarł po miesiącu, do dorosłości dożyła jedna dziewczynka. Sześć z tych ciąży w ciągu sześciu lat.
W nagrodę król doprowadził do uznania ich małżeństwa za nieważne, uznania córki za bękarta.
Druga żona urodziła zdrową córkę, kolejnych kilka ciąży skończyło się urodzinami martwych dzieci (prawdopodobnie konflikt serologiczny). Tę z inicjatywy króla ścieli.
Trzecia zmarła wskutek gorączki połogowej po narodzinach pierwszego dziecka, syna.
Właśnie czytam o czwartej, wobec której król cierpiał na "wybiórczą impotencję".

Wnioski na dziś: polityka to zawsze było bagno, stopień komplikacji intryg, bezustanne zmiany stronnictw i aliansów - zarówno w polityce zgranicznej jak i dworskiej.
Życie kobiet w tamtych czasach było straszne. W ogóle życie było trudne, ale kobiety to już miały zupełnie przechlapane.

W ogóle wyznaję teorię, że żyjemy w najlepszych z czasów.
Może niektórym się kiedyś lepiej żyło - fajnie było być takim bogatym szlachcicem w XIX wieku. Ale średnio, to w naszych czasach żyjemy najdłużej, najzdrowiej, relacje międzyludzkie są najlepsze itd.

Dopisek:
Czwarta była najszczęsliwsza chyba, bo się w pokoju rozeszli (plus małżeństwo uznane za nieważne), żeby król mógł się ożenić z piątą. Piąta skończyła na szafocie - za zdradę i wyimaginowany spisekj przeciw królowi (zdrada ponoć wyimaginowana nie była). Szósta przeżyła króla,potomstwa mu nie dając, ale po jego śmierci wyszła kolejny (czwarty) raz za mąż i zmarła z powodu gorączki połogowej.
Jeszcze jedno: zakaz rozwodów to był dobry w tamtych czasach,kiedy smiertelność była wysoka i ciągle małżonkowie umierali...



13:01, panpaniscus
Link Komentarze (3) »
Sama sobie winna
Teraz kilka pierwszych komentarzy pod artykułem widać na Gazecie od razu.
Więc chcąc nie chcąc czytam, że może i posłowie z Samoobrony molestowali, ale kobietę, która dopuszcza do molestowania, a już na pewno taką, co się na nie skarży, nalezy potępić.

To samo w sprawie olsztyńskiej.

Gazeta pisze o ujęciu przedsiębiorcy, który przyjmując do pracy przeprowadzał własnoręcznie (przedstawiając sfałszowany dyplom lekarski) badanie ginekologiczne kandydatkom - na forum głównie komentarze nt. tych kobiet, co się zgodziły na to badanie.

Dwóch chłopaków umieszcza w internecie zdjęcia nagiej trzynastolatki, która, zadurzona, przysłała je jednemu z nich - dyskusja głównie o tym jak to się "gówniara" prowadzi i że sama sobie winna.

Obrzydliwe jest to wszystko.

Z drugiej strony czytam na forum - " bo mężczyznom trzeba palcem wszystko pokazać, a jak chcesz czegoś więcej, to go zmanipulować". "Zdzira mi zabrała męża". "Kochanki, czy wiecie, że rozbijacie rodziny"."Nic dziwnego, że cię zdradzał, jesli mu nie dawałaś".

To piszą kobiety. Pozbawione szacunku do innych kobiet, mężczyzn, samych siebie. Ratunku.
12:59, panpaniscus
Link Komentarze (2) »