o tym, jak idę
niedziela, 06 maja 2007
Zachwyt
..nieustający. Że z małego nasionka wyrasta drzewo, że z tego kogoś-kogo-nie było jest już taki człowiek. Ula zaczęła z nami rozmawiać. Już nie tylko pokazuje, co chce lub co zauważyła (ostatnio: pies w samochodzie tankującym obok nas na stacji benzynowej, każdy samolot, księżyc). Przychodzi rano i opowiada swoją historię o swiecie: pokazuje na drzewo za oknem i mówi: "pipipipipi" (tam bywają ptaki), potem oprowadza mnie po domu i nazywa wszystkie zegary ("cy!cy!cy!"). Jak zegary, to od razu i lampa ("pampa"). Rysuję jej na kartce, a ona od razu zauważa, że to pies ("ua!ua!ua!"), ryba ("pyby"), dziecko ("didi"), samochód (dźwięk nie do oddania, jego wydawania polega na zapluwaniu się i udawaniu prukania) czy ptak.

Oprócz rozmów - posługiwanie się narzędziami i rozumienie przedmiotów w kontekście. Wydaje mi sie, że to jest gdzieś w przyrodzonym okablowaniu naszych mózgów - jak inaczej wyjaśnić to, że dla Uli jest już oczywiste, że klucz jest do zamka, że ścierką się wyciera i to wyciera się mokre, że jesli biorę kosz z praniem, to wsadzę tam i spinacze do bielizny. Tak, myślę, że tak szybko się tego uczymy, bo nasze mózgi do tego ewoluowały, no i stąd później religia.
Ostatnio poszła po butelkę, wylała z niej picie na wykładzinę i już miała co ścierać ścierką.

Tak jeszcze sobie myślę, że może dziecko to dobry sposób, zeby zauważyć, że siebie trzeba bardzo kochac. W ogóle, kiedy do mnie dociera, że kazdy z nas był takim malutkim człowiekiem; jak to w ogóle jest  niezwykłe i skomplikowane - zwierzę; a jeszcze ile myśli; i to wszystko działa, choć takie wrażliwe i miękkie.

Poza tym jeszcze jeden zachwyt nad wiosną. Mogłoby trochę popadac, skandalicznie sucho jest; ale bzy rozbuchane, złotokapy odurzają, konwalie, głogi i akacje zaczynają kwitnąć! Kasztanowce, a główna aleja w naszym parku to białe i czerwone kasztanowce. Aż się w głowie ćmi.
21:02, panpaniscus , Córeczka
Link Komentarze (2) »
Ku gwiazdom
W związku z odkryciem planety podobnej do Ziemi nasza córka rozpoczęła program kosmiczny. Dziś rano, kiedy rodzice próbowali jeszcze udawać, że śpią królik został poddany pierwszym testom przeciążeniowym w wirówce do sałaty (samodzielnie wygrzebanej z szafki przez Ulę).
Uczestnicy są poddawani i innym ćwiczeniom: spanie na okruszkach* ( w wersji hardkor, czyli żwirek z piaskownicy), katapultowanie na łopatce z wózka i trening w piciu z butelki z potrząsaniem. Kudłaty Misio odpadł podczas nurkowania w wannie, pozostali kandydaci radzą sobie nieźle. W tej chwili ćwiczą spanie w ciasnym objęciu szefowej programu.

*kto czytał Tytusa, ten wie
20:44, panpaniscus , Córeczka
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 03 maja 2007
Krótki długi weekend
...bo u nas tylko pierwszy maja wolny. Ale naprawdę to był  bardzo długi - w piątek pojechaliśmy 'prawie nad morze, prawie na wyspę'. Trzy dni na/koło plaży. Wreszcie zrozumiałam, czemu z małymi dziećmi jeździ się nad morze.

Kiedy byłam jeszcze w ciąży, spędzilismy tydzień nad polskim Bałtykiem i stwierdzilismy, że nie bez powodu to był pierwszy nasz dłuzszy pobyt nad morzem od czasów wczesnodziecięcych.Dzikie tłumy i brak infrastruktury (która przy tłumach zaczyna byc bardzo ważna), albo infrastruktura i jeszcze dziksze tłumy. Do jedzenia w środku upalnego lipca mozna było kupic głównie żurek, bigos i flaki. Opłata za parking przy plaży - jak najbardziej, ale żeby przy plazy był choć kibelek - już nie. Na szczęście pogoda się popsuła i w końcu na plazy było pustawo, a żurek dawał się przełknąć.

Tym razem było inaczej. Kwiecień - więc jeszcze nie pełnia sezonu. Przy plaży łazienki, knajpki i przede wszystkim fajne place zabaw - przez większość czasu wiało za mocno dla maluchów. Bałtyk jak zwykle piekny. Rodzice przyjaciół u których się zatrzymalismy, hodują króliki. Jednym słowem, przygoda życia naszej Uli. A K. po raz pierwszy od jej urodzenia stwierdził, że się wyspał (komisyjnie potwierdzone) - nasze dziecko padało jak ścięte i przesypiało noc. Pierwsze w tym roku, pyszne szparagi. No i bułka ze śledziem w Herringsdorf.

Teraz ze zgrzytem wciskamy sie w stare ramy.

20:40, panpaniscus
Link Dodaj komentarz »