o tym, jak idę
czwartek, 24 kwietnia 2008
Dziecko jak nowe
... tyle, że bez "trzeciego migdała" i z drenem w uchu. Skacze i bryka. Rodzice za to się słaniają - niby się nie derwowaliśmy, ale się denerwowaliśmy. Ogólnie "śpital" był atrakcją. 
21:23, panpaniscus
Link Komentarze (2) »
WAŻNA SPRAWA
Nasi najbliżsi kuzyni. Jeśli nic nie zrobimy, za kilkadziesiąt lat będą żyć tylko w ZOO.
Sytuacja jest bardzo trudna, bo żyją tam, gdzie prawo dość trudno się egzekwuje (choć prawa je chroniące są),bo zagrażają im wojny prowadzone przez ludzi, a zdziesiątkowane przy naszym udziale populacje wyniszczają ciężkie choroby.
Kilka milionów lat temu razem bawiliśmy się w berka. Zróbmy coś dla nich.
Tu można podpisać się pod petycją.



21:18, panpaniscus
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 21 kwietnia 2008
Szklany sufit
Przywiozłam z wyprawy broszurkę o problemach kobiet parąjacych się nauką w mojej dziedzinie. Miałam ją ze sobą na jakimś wykładzie, przygodnie spotkany mężczyzna spytał się mnie i co, czy uderzyłaś już w szklany sufit. Z lekka ironicznie i pobłażliwym tonem. Odpowiedziałam mu - tak. Zmienił temat.

Podczas pokazu softwaru pewnej firmy pewna dziewczyna zadawała pytania, jedno po drugim, z kolejnego wynikło, że ma pewne, ehm, braki dość podstawowe. Prowadzący zaczął się nerwowo śmiać, zawtórowało mu kilku panów. Jeden z nich po chwili rozpoczął dyskusję, z której wynikło, że jego braki są jeszcze głębsze. Ale już nikt się nie śmiał, raczej bardzo dyplomatycznie zmieniono temat.

Szklany sufit jest, prawie wszędzie. Tak oczywisty, że długo go nie zauważałam, przyzwyczajona do zwalania wszystkiego na swoją/cudzą niewydolność. Teraz mam fantastyczego szefa, który nie faworyzuje jednej płci. I tym wyraźniej widzę brak ograniczeń, które wydawały się oczywistością.
20:22, panpaniscus
Link Komentarze (1) »
Gogolowski imperializm
Nasz znajomy Rosjanin, bardzo dobry człowiek, kulturalny Moskwicz:

"No Szewczenko, może i nieźle pisał. Ale gdzie mu do Gogola, jak go w ogóle z Gogolem porównać. Czemu niby takiego wieszcza z niego robią".
20:18, panpaniscus
Link Komentarze (3) »
Mózg to mięsień
Doszliśmy z K. do wniosku, że jedną z najbardziej krzywdzących rzeczy,którą można o kimś powiedzieć, jest że "ma do czegoś talent". Jeśli ma talent, to znaczy, że spadło mu z nieba; jednocześnie ujmuje zasług osobie, która domniemany talent przejawia i usprawiedliwia osobę chwalącą, która takich zdolności nie ma i dlatego czegoś nie zrobiła. Jeśli talentu nie mam, to czy warto czegoś w ogóle próbować?

"Ale masz talent, że tak urządziłaś mieszkanie", zamiast: "włożyłaś w to dużo pracy i przemyśleń, chciało ci się w to angażować".
"Ty to masz talent do języków, tak się szybko nauczyłeś"
"Ja nie mam talentu do jazdy samochodem tak jak ty"

Nie neguję istnienia wrodzonych predyspozycji. Tego,że ktoś się łatwiej/dłużej koncentruje, ktoś ma słuch muzyczny itp. Ale od predyspozycji do złożonej umiejętności droga daleka. W badaniach okazuje się, że długoterminowo najbardziej liczą się "pot i łzy", czyli włożona w coś praca. Niezależnie, czy chodzi o  tenisa, szachy, medycynę czy grę na giełdzie.
Określenie  kogoś mianem "zdolnego" czy "niezdolnego" skazuje go na pewien wybór; skoro jestem niezdolny, skoro potrzebne są jakieś specjalne zdolności - topo co wysilać się i próbować. Skoro jestem zdolna, to nie mam prawa do błędu, albo nie muszę trenować, bo przecież jestem zdolna.
Tu bardzo dobry artykuł o tym, jak naklejanie "pozytywnych" etykietek szkodzi dzieciom. I o tym, jak przekonanie, że mózg jest jak mięsień - można go wyćwiczyć - poprawia samoocenę, wyniki, zmienia aspiracje.

20:12, panpaniscus
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3