o tym, jak idę
poniedziałek, 25 kwietnia 2005
Złota myśl na dziś i na zawsze

Żeby przekroczyć cudze granice, najpierw trzeba przekroczyć swoje.
Czyli przekroczenie cudzych granic jest gwałtem zadanym również samej sobie.

Gdzie się jeździ po zdrowie

..psychiczne.
Czyli wrażenia ostatniego tygodnia.
Wyjeżdżałam stąd - żeby zadbać o siebie. Teraz przyjechałam tu - i to jest znów zadbanie o siebie.
W jednym miejscu jest za zdrowo, w drugim jest za "choro".
Niesamowite wrażenie, to porównanie i poczucie wolności, które daje nieprzywiązanie na 100% nigdzie.
Dystans.
Tylko...
Czy to aby dobrze - ten dystans na zawsze? To na 100%niezaangażowanie, czy nie tracę czegoś ważnego?
Choć z drugiej strony - może to właśnie daje mi zdrową odległość, szybciej niż sama bym umiała świadomie ją stworzyć?

Poza tym niesamowita książka, akurat w mój moment w życiu trafiona - Pat Mellody, "Droga do bliskości". I znów zobaczyłam, jak daleka droga jeszcze przede mną - całe życie.
Ale i ile już zrobiłam; jak rzeczy same się naumiewają, gdy wyprostować jakieś zagięte druciki, przepalone bezpieczniki w swojej osobie.

wtorek, 19 kwietnia 2005
Rodzeństwo

Borencja pisze o swoich problemach w mamą - siostrą.
To jedna z rzeczy, których najbardziej mi żal - relacji z rodzeństwem. Ale byłyśmy zawsze wychowywane - nieswiadomie, mam nadzieję, że zupełnie nieświadomie - przeciwko sobie. Żeby konkurować o względy rodziców.

Siostra ma nawet alternatywną historię świata, w której jestem czarnym charakterem i wszystkie dobre rzeczy, które zrobiłam, zrobił ktoś inny, no bo ja jestem zła i zepsuta i niewdzięczna itp. na tyle alternatywną, że nawet jak coś mówi, to niektórzy członkowie rodziny prostują, że to jednak było inaczej.


Może kiedyś. Bo co ja mogę zrobić, prócz chronienia siebie. Nie zmienię jej, bo zmiana jej podejścia wymaga całkowitej zmiany jej podejścia w ogóle, wymaga prawdopodobnie terapii.

Kocham ją bardzo i jak to boli, no.

niedziela, 17 kwietnia 2005
Słońce

jest we mnie.
Nie wiem jak nazwać to co czuję - ogólnie jestem pozytywnie nastawiona do ludzi. Otwarcie. Najtrudniej z własną rodziną, ale to lata pracy.
Udało mi się złapać destrukcyjną myśl.
Chyba udało się zauważyć, że to ktoś ma problem ze sobą, że nie wymagam za dużo, że nie jestem odpowiedzialna za to, jak ktoś reaguje. Sprawdzimy przy bezpośredniej konfrontacji:)
Cieszę się z siebie nawet jak nic nie robię :)
Zauważyłam wczoraj, że duzo mi daje to, co czytam na innych blogach - stymuluje myślenie. Stawianie się w czyjejś sytuacji, próby zrozumienia. Czasem zupełnie inne sprawy - ale jak to ktoś powiedział kiedyś o byciu dobrym matematykiem - zauważa się analogie analogii i to bardzo kreatywne.
Kolega opowiadał kiedyś o zdjęciu "Matematyk przy pracy". Był na nim mężczyzna leżący na łóżku, jedna noga niedbale zwieszona, twarz częściowo przykryta gazetą, oczy przymknięte.
Chyba spróbuję umyć okna z tej radości, jakoś głupio że w niedzielę, no ale w dzień powszedni nie dam rady.

Jak w końcu zauważyć

Robiłam porządki w starych pocztówkach ostatnio, szukałam znaczków, które mogłabym dać koledze z zagranicy. Uzbierała mi się cała kupka pocztówek z Polski, Bułgarii, Rumunii, Białorusi, Ukrainy, Czech, Słowacji, Czechoslowacji - inne kraje, uznałam, łatwiej dostanie od kogoś innego.
I popatrzyłam zdumiona ile kartek, ile listów dostałam przez ostatnie 15 lat. Ile przecież wyrzuciłam, zostawiając tylko te bardzo osobiste.
I ja chyba nigdy nie doceniałam, nie umiałam odebrać tej informacji.
Że komuś naprawdę na mnie zależy i mnie akceptuje.

Szczególne pozdrowienia dla Torbacza i Drobiu za serię psychodelicznych kartek z całego świata, z odciskami łap i ogonów :)
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6