o tym, jak idę
sobota, 12 lutego 2011
Ktoś powiedział to głośno

Czyli linki do dwóch artykułów. Jeden to refleksja "upadłej naukowczyni";) - czyli jak działając w systemie wpaść w kilka jego pułapek. Ku rozważeniu, bo wiele spostrzeżeń podobnych do moich, m. in. o wymaganiach osobowościowych do bycia dobrym naukowcem. W tym systemie nauki, który jest (mówię o modelu anglosaskim, o science) niezbędny jest dobry spin plus niezachwiana wiara we wlasną genialność/ważność. Jedyna sytuacja, gdy tej wiary nie trzeba - to gdy się jest rzeczywiście genialnym.  To rzeczywiście bardzo ciekawy i ważny głos.

Drugi - artykuł z PNAS (tu można za darmo przeczytać cały, nie tylko abstrakt) o przyczynach nieproporcjonalnie niskiego udziału kobiet w science. Do dyskusji. To nie jest nowa kwestia; problem z mierzeniem dyskryminacji polega na tym, że - trudno się ją mierzy. Pamiętam (ale nie wiem skąd - jakie to badania były?), że np. jedną z przyczyn/efektów dyskryminacji było nieproporcjonalnie częste przydzielanie kobietom projektów o małych szansach powodzenia.

 

21:01, panpaniscus
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 06 lutego 2011
Mamo, czy ja byłam pod wodą?

Spytało niedawno moje starsze dziecko (młodsze na razie jeśli pyta, to raczej tak: Ba baa?).  "Bo Adrian i Thalis byli, a Leonie nie wie, czy była".

Nie, córeczko, nie byłaś ochrzczona.

Ale ja bym chciała, bo wtedy należy się do Jezusa. I Adrian był.

My z tatą uważamy, że każdy może się ochrzcić, jak jest już dorosły. I jak będziesz duża, to sama podejmiesz decyzję. A należeć lepiej do samego siebie. Mnie i tatę ochrzcili, ja byliśmy małymi dziećmi, bez pytania o zdanie, i wcale nie jesteśmy z tego zadowoleni.

Na razie starczyło. Sami posłaliśmy dziecko do ewangelickiego przedszkola (nie, żeby była inna sensowna opcja dostępna). Na końcu języka miałam "jak się teraz ochrzcisz, to ci się wszystkie grzechy będą liczyły, a jak się ochrzcisz później, to je zmyjesz" - wspomnienie dziecięcego poczucia neisprawiedliwości, że jak to, można całe życie być wstrętnym niewierzącym, nawrócić się w ostatniej chwili i wyprzedzić ych, co gorliwie wierzyli całe życie. Na szczęście zreflektowałam się, że dla 5latki to prawdopodobnie zbyt zawiłe problemy teologiczne.

W czwartek ma mówić na nabożeństwie dla dzieci "Bóg kocha wszystkie dzieci" po polsku. W sumie na razie traktujemy to na zasadzie Mikołaja.

20:31, panpaniscus
Link Dodaj komentarz »