o tym, jak idę
czwartek, 07 lutego 2008
Pierwsze, za przeproszeniem, koty za płoty
...czyli kupiłam to, co dla mnie najtrudniejsze - buty!
Niby przypadkiem (odbierałysmy tatę z podróży służbowej), to był dobry pomysł.
Zaszalałam i kupiłam dwie pary. Jedne są zblizone do butów moich marzeń - od wielu lat nie widziałam nic bardzo bliskiego butów moich marzeń, a drugie są żółte żółciutkie i wesołe wiosenne. Obie pary są bardzo wygodne:)
14:02, panpaniscus
Link Komentarze (2) »
niedziela, 03 lutego 2008
Samonakręcająca się Ula:)
Na podstawie obserwacji codziennych. Uli i innych znajomych dzieci.

Ula biega i skacze, krzycząc z radości. Podnosi jej to poziom endorfin. Z radości biega, skacze i krzyczy. Podnosi jej to poziom endorfin. Z radości biega, skacze i krzyczy. Podnosi jej to poziom endorfin. Z radości biega, skacze i krzyczy...

Przed ucieczką poza Układ Słoneczny ratuje ją pomysł zabawy kolejką.

Tak bardziej serio, to wierzę w to samonakręcanie - skądś się musi w człwoeiku wola życia brać;)
23:21, panpaniscus
Link Dodaj komentarz »
Takie sobie bajeczki
... czyli o nadużywaniu ewolucji w naukach społecznych.
Teoria jest naukowa, o ile mozna ją przetestować. To znaczy wymyślić badanie, którego wynik może byc sprzeczny z teorią. Wymyślane (zwykle ad hoc) nietestowalne wyjaśnienia to "takie sobie bajeczki", może i ciekawe - ale nienaukowe. Dookoła ewolucji człowieka narosło mnóstwo takich mitów. Z jednej strony dlatego, że testowanie jest tu wyjątkowo trudne, z drugiej strony - bo to wyjątkowo ciekawe dla nas zagadnienie. Kolejny powód to to, że wiele osób popada w "superadaptacjonizm", to znaczy w każdym zjawisku upatruje ewolucyjnej adaptacji.

Przykłady - wyjaśnianie homoseksualizmu inwestycjami homoseksualnych mężczyzn w potomstwo ich sióstr. Mężczyźni wolą blondynki, bo blondynki bardziej przypominają dzieci. Itd.
Tu nie chodzi o to, że psychologia człowieka nie ma nic wspólnego z doborem naturalnym i ewolucją. Wręcz przeciwnie, posługujemy się mózgami będącymi wynikiem ewolucji. Ale w psychologii ewolucyjnej często zapomina się o tym, że jedno zjawisko może tłumaczyć wiele przyczyn i że naukę robi się falsyfikując alternatywne teorie.

To teraz dla rozrywki.
Steve Jones opowiadał, jak to ze studentami wymyślali adaptacjonistyczne takie-sobie bajeczki na wytłumaczenie wszystkiego, od A do Z.

Trądzik: mężczyźni osiągają dojrzałość płciową, zanim są w stanie utrzymać rodzinę. Zatem ewolucyjnie korzystne jest powstrzymanie się od rozrodu - przez odstraszenie potencjalnych partnerek oszpeconą twarzą.

Rumieniec: nieme przyzwolenie na seks.

Zoofilia: sposób pierwszych pasterzy na przywiązanie do siebie owiec.

PS. mówisz-masz, dziś pojawił się w GW świetny przykład - no fajnie, że ludziom podobają się ludzie, którzy mają nogi w sam raz, ale opowieści o tym, że to dlatego, że krótkie nogi są związane z za wysokim poziomem trójglicerydów czy niedożywieniem w dzieciństwie - to już czystej wody takie sobie bajeczki. Zwłaszcza te trójglicerydy i cukrzyca mnie powaliły, bo to z pewnością nie były czynniki doboru w czasach, kiedy działał na nas skuteczny dobór płciowy, czyli te 10 tys. lat temu. Wręcz przeciwnie, sądzi się, że dzisiejsza powszechność wersji genów sprzyjających cukrzycy (tzw. "skrzętne geny") to efekt tego, że w tamtych czasach dobrze było mieć bardzo wydajną gospodarkę energetyczną - co w czasach obfitości kalorii i niedostatku ruchu kończy się otyłością czy innymi kłopotami.
A jakieś badania? Testowanie? Bo że nogi się podobają to jedno, a że to rzeczywiście dawało korzyść ewolucyjną...yyyy.....
23:16, panpaniscus , Ewolucja
Link Dodaj komentarz »
piątek, 01 lutego 2008
Philip Pullman
..czyli odkrycie ostatnich świąt. N. przywiózł ze sobą na nasz świateczny wyjazd Northern Lights, a przedwczoraj przysłał Subtle Knife.
Niesamowite książki, niezwykły pisarz. Trudna lektura. To znaczy, nie tyle trudna - co może boleć. K. waha się, czy przeczytać Subtle Knife. Bo pierwszą część bardzo silnie przeżył - nie sposób nie zachwycać się, w jaki sposób autor tworzy obraz świata, ale ten świat, choć magiczny i daleki, jest dużo bliższy prawdzie, niż wiele światów fantastycznych. Dużo w nim bólu, niesprawiedliwości. Cierpienie nie ma jakiegoś głębszego sensu. Umierają ci, którzy są dobrzy i kochani, a nie tylko drugoplanowe postaci, które autor poświęcałby dla uwiarygodnienia historii.

Z jednej strony, czuję manipulację moimi uczuciami - jak po Tańczącej w ciemności. Bo momentami bywa mocno. Bo bohaterowie wciąż tkwią w mojej głowie. Z drugiej strony, jakie to odświeżające, po denerwująco moralizatorskim OS Cardzie, po chrześcijanskiej Narni. I być może paradoksalnie, ta książka daje więcej siły - świat jest, jaki jest, sens i piękno są tam, gdzie je umieścimy.

Niezwykłe książki, polecam - wiem, że jest też tłumaczenie. I chyba najlepiej od razu całość, bo teraz mnie skręci, zanim dorwę trzecią część.

16:00, panpaniscus
Link Dodaj komentarz »