o tym, jak idę
poniedziałek, 28 lutego 2005
"Zapraszam oceń mojego bloga"

Dlaczego mam kogoś oceniać? I jeszcze ten ktoś mnie o to prosi? Ach nie, mam oceniać bloga. Szablon, dobór słów czy tematów? A może życie, które ten ktoś opisuje?

..wydaje mi się jednak, że ten ktoś w pozytywnej ocenie zobaczy ocenę siebie. W negatywnej być może również.

Może to "męska strategia " (proponowac seks kazdej spotkanej kobiecie, jak jedna na 100 nie odmówi to przy małym wysiłku duża korzyść), rozpaczliwy (albo statystycznie zabójczo skuteczny) sposób uzyskiwania wejść na stronę. Tylko - ta osoba chyba nie przeczytała żadnego wpisu z mojego bloga.

Droga ewko00, nie jestem Sędzią Blogowym. Nie czuje się na siłach by oceniać ludzi. Ale myslę, że ty też tego wpisu nie przeczytasz :), miłej zabawy. Życzę Ci wielu gości i miłych komentarzy.
19:28, panpaniscus
Link Dodaj komentarz »
Jestem nietolerancyjna?

    ..bo jesli nie, to dlaczego niektóre blogi wydają mi się żenujące/proszące o przekłucie szpilką/denerwują mnie ? Przecież każdy ma swoją wizję, swoje potrzeby, swój świat. To czemu mnie kłuje,że... że uważają się za pępek świata, a rozterki co do koloru tapicerki urastają do rozmiarów niebotycznych.
    No ale nie muszę wszystkich lubić. Na szczęście nie ma obowiązku mówienia nielubianym, że się ich nie lubi. A mnóstwo osób bardzo interesujących się czytuje.

panpaniscus, co dzień dziś spędziła - ech..a to wszystko przez klikanie odśwież u Gódniusy..
19:05, panpaniscus
Link Komentarze (3) »
Putorana
Nie znalazłam na razie lepszych zdjęć...to jest mityczna kraina, bazaltowa wyżyna porozcinana rzekami, za kołem polarnym.




źródło: http://putorana.wz.cz/  szczęsciarze
17:09, panpaniscus
Link Komentarze (2) »
pani d daje w kość
   
     Nie zmieniłam rano wkłucia. Zwykle trzymają się 3 dni. Tym razem to było wkłucie eksperymentalne - pierwszy raz udało mi się wkłuć gdzieś poza brzuchem! Więc to wielkie święto  - biedny brzuszek, cały w kropki, odpocznie sobie. Próbowałam przedtem nieraz w pupę, ale niestety, insulina pokonywała drogę przez tłuszczyk z godzinnym opóźnieniem, nawet jak używałam dłuższych igieł. Może to kwestia gorszego unaczynienia. Mam taka zimną pupe zawsze po powrocie z dworu. W kazdym razie udo DZIAŁAŁO! Dopóki nie zdecydowało, że przestanie...
    W efekcie cukier 280, cięzko się dodycha, samopoczucie jak u zwłok w połowicznym rozkładzie.
    Wkłucie ratunkowe poszło w brzuch - do uda musiałabym wyjśc z pokoju, a nie bardzo mi się chciało.
    Jak strasznie mnie denerwuje, kiedy ludzie mówią "No tak cukrzyca, ztreba sie kłuć tyle razy dziennie. Czy nie mogłabyś się kłuć rzadziej?"
    Kłułabym się i 4 x częściej, bylebym miała gwarancję, że bedę się dobrze czuć, ze nie zjade za nisko ani nie pójdę za wysoko, że nie będę miała powikłań w przyszłości...
    Ale ci ludzie, którzy tak pytają, zwykle nie czekają na odpowiedź, są odporni na nowe wiadomości, nie słuchają rozmówcy tylko mkną dalej, do kolejnych pytań, które pomoga im przedstawić swoją wizje świata.
15:09, panpaniscus
Link Komentarze (3) »
..cudowne uzdrowienia, homeopatia itp.

Co jakiś czas temat wraca jak bumerang na pl. sci.medycyna - homeopatia. Na pl.soc.dzieci homeopatia jest uznawana za normalną metodę leczniczą. Na forum cukrzycowym - oprócz wyrachowanych sk..., którzy co jakiś czas próbują mamić ludzi receptami na cudowne wyzdrowienie (sok z noni czy moni, suplementy witaminowe, bioenergoterapia), wiele osób przyznaje się do stosowania homeopatii i poleca ją innym.

Maniacy od tzw. diety Kwaśniewskiego - tu otwiera mi się nóż długi na 3 cale w kieszeni. Do szpityala na Działdowskiej trafiają do nich dzieci w stanie graniczącym ze śpiączką, bo rodzice postanowili "oszczędzić dziecku kłucia" i przestawić je na dietę optymalną, wycofując insulinę.
Zadzwonił też kiedyś do mnie na komórkę facet ze Śląska, co jechał do Warszawy do jakiegoś "lekarza" optymalnego w sprawie cukrzycy córeczki. Proponowałam mu, żeby może wstąpił na Działdowską (mają tam bardzo dobrą poradnię diabetologiczną), ale zupełnie nie chciał uwierzyć, że bez insuliny to się nie da...

    Kiedyś odpowiadałam na każdy taki list - o homeopatii, o uzdrowicielach, o diecie optymalnej. Bo wydaje mi się niemoralne wydawać grubą kasę na granulki glukozy czy wizytę u bioenergoterapeuty, jesli mozna to przeznaczyć na coś, co naprawdę może pomóc.
    Teraz już nie jestem taka szybka. Po pierwsze, czy mam prawo zabierać komuś nadzieję?  Środki homeopatyczne działają na zasadzie placebo, więc faktycznie, jeśli ktoś w nie wierzy, mogą pomóc. Jeśli nie ma nic, co by mogło pomóc naprawdę...
    Po drugie - no cóż. Musiałabym poświęcać kupę swojego czasu na to. Jeśli ludzie są na tyle -nie wiem jacy - głupi, łatwowierni - to może niech te geny wymeliminują się z puli.
14:03, panpaniscus
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7