o tym, jak idę
niedziela, 30 stycznia 2011
Trudna/łatwa decyzja

Pora podejmować wreszcię TĘ decyzję. Co dalej. Gdzie dalej. Na razie jesteśmy na etapie stu wszechświatow równoległych. Zdajemy sobie sprawę, że jeśli teraz (w ciągu 2-3 lat powiedzmy) nie wrócimy, to pewnie wróćimy - dopiero na emeryturze być może. Albo w ogóle.

Rozważamy rozmaite scenariusze. Mnie kusi powrót czasem - bo rodzina, przyjaciele itd. Orka na ugorze nęci. Ale brudne szczegóły o warunkach, w jakich się ona odbywa - czasami przerażają. Nie tylko tym, że robi się fizycznie wprost niedobrze na myśl o nich.  Bardziej jeszcze tym - że te warunki to norma. Że moje dzieci miałyby w takich warunkach rosnąć.

Oczywiście, że jestem przewrażlwiona. Taki mój neurotyczny los.

Uważam, że nie należy mieć kompleksów, ze względu na kraj pochodzenia. Tak samo jak bez sensu jest poczucie winy, jeśli się pochodzi z patologicznej rodziny. To nie moja wina i żaden mój udział w tym, że się tak urodziłam. Raczej powód do dumy, że mimo tego jestem tu, gdzie jestem.

Nie ma kraju idealnego i to problem wszystkich emigrantów. Wszędzie jest coś nie tak.

Ale co jest nie tak - mogę wybierać.

Ja wiem, w Polsce jest mnóstwo fantastycznych osób. Znam ich przecież niemało. I okropnie mi szkoda, bo zasługują na lepsze miejsce do życia. Lepszą Polskę. I jakbyśmy wrócili, to też moglibyśmy się przyczyniać itd. Kosztem, bo bez kosztów nie ma. A za kilka lat, w ramach zachowywania zdrowia psychicznego, być może zapomnielibyśmy, jak wygląda taka rodzina mniej patologiczna.

Rodzą się myśli o powrocie. A potem słyszę od kogoś z samje góry - że nie wystarczy mieć swoich pieniędzy, pomysłu i grupy - bo uczelnia/instytut w Polsce nie przyjmą, bo to jest jak strzelanie sobie w stopę. Pamiętając jak system działa, to rzeczywiście strzelanie sobie w stopę - po co na uczelni naukowcy którzy coś robią, zamiast miernych, ale wiernych.

Plus habilitacja, która w naukach przyrodniczych jest strasznośmiesznym dziwolągiem.

Nie wiem. Nie wiem. Ideały z lewej dolnej ćwiartki versus trzeźwa ocena rzeczywistości? Czy takie tam gadanie emigranta. Przecież się zmienia. W dobrą stronę.

Ale, choć wszyscy mówią, gdy pytamy - fantastycznie by było, gdybyście wrócili  - to nikt nie widzi dla nas miejsca, które moglibyśmy wykorzystać.

 

 

 

18:03, panpaniscus
Link Komentarze (3) »
piątek, 28 stycznia 2011
Ludzie z lewej dolnej ćwiartki

Żyję od kilku lat  wśród ludzi " z końca rozkładu", bardzo odbiegających od przeciętnej. Pod wieloma względami. Ale mam ich na codzień i bardzo łatwo zapomnieć, że są wyjątkowi, absolutnie niereprezentatywna próba. W dodatku z różnych stron świata, więc różne akcenty, odcienie skóry, zwyczaje itd. Wydają się o wiele bardziej różnorodni, niż są. Bo gdy zaczynamy dyskutować o życiu, o świecie, to wszyscy jesteśmy z lewej dolnej ćwiartki. Lewej dolnej ćwiartki według Political Compass. Spośród kilkudziesięciu osób z naszej poprzedniej pracy tylko dwie lokowały się poza lewą dolną ćwiartką.

Lewa ćwiartka sprzyja idealizmowi, czy idealizm powoduje lądowanie w lewej dolnej ćwiartce? Jak to się ma do uprawiania nauki "podstawowej"?

Czy to różowe okulary, czy rzeczywistość nas zje?

23:17, panpaniscus
Link Komentarze (2) »