o tym, jak idę
Blog > Komentarze do wpisu
Czego moje oczy nie widzą, tego po prostu nie ma

Wpis bierze udział w zabawie blogowej Finka z kominka

Może to i  zrządzenie losu, że dziś rano nie znalazłam mojego roweru w miejscu, gdzie go zostawiłam przy stacji kolejowej w środę. Może dzięki temu nikt mnie nie przejedzie.

Z drugiej strony, serdecznie życzę złodziejowi, żeby te hamulce, co ostatnio kiepsko działały, jemu  w krytycznym momencie nie zadziałały. Choć po stanie roweru sądząc, to raczej kradzież na złom, albo na części (ale nie wiem, która by się do czegoś nadawała, nie przypadkiem wolałam przy nim nie dłubać - trzymało się toto na zaschnięty smar i prawdopodobnie nie dałoby się złożyć z powrotem w jeżdżacą całość).

Dziś już na 100% okazało się, że moje ostatnie kilkudniowe załamanie i złe samopoczucie psychiczne to infekcja wirusowa. Koniecznie chciałam pojechać do pracy, bo zapowiadany dobry wykład świetnego naukowca. No to mam za swoje, wracam wstrząsana dreszczami, ale przynajmniej ze świadomością, że to nie jest stan na rozkminianie wszechświata i z prawem do nierobienia tego.

Jak rozwikłać somę i psyche. Z jednej strony zdarzyło mi się w chwilach ogromnego wzburzenia mieć wysoką gorączkę (samoistnie ustępującą wraz z wzburzeniem), cierpię na fizyczne nudności przy słuchaniu czy czytaniu (nie nie, nie robię tego świadomie od dawna!) o okrucieństwach. Z drugiej strony bardzo złe samopoczucie przed diagnozą cukrzycy uznałam za tęsknotę za domem i Europą, no i nawet jeszcze wczoraj byłam przekonana, że to wszystko moja wina, że nic tylko się powiesić taki jest ten świat.

Świat się od wczoraj nie zmienił, dalej uważam, że jest tak daleki od sensu, sprawiedliwości i jakie tam inne ułudy wychowałam sobie, że lepiej nie wnikać. Wczoraj ta wiedza nawet bez wnikania była wyjątkowo okrutna, dziś gorączka, dreszcze, zawroty głowy i bóle mięśni sprawiają, że odkładam nawet nie wnikanie na kiedyśtam. Usprawiedliwiona.

Skąd we mnie ten chory syndrom "Lutek cały świat na mojej głowie", skąd tak silne pragnienie niemożliwego i brak zgody na świat zastany. Mimo świadomości, że jeśli w ogóle, to możemy stwarzać tylko małe enklawy względnego ładu i dobra. I trzeba ich bronić pazurami, a i tak przeminą.

Dziś kołysze mnie niezbity ibuprofenem ból głowy - chcę widzieć tylko to, co chcę widzieć, a czego nie widzę, to nie ma. Jakoś będzie. Będzie.

wtorek, 18 marca 2014, panpaniscus

Polecane wpisy

  • O kupie ratującej życie - nie czytać przy jedzeniu

    Mamy w sobie więcej komórek bakterii, niż własnych. Dopiero ostatniozaczęliśmy odkrywać skomplikowane związki między nami a nimi. Wielu z tych bakterii

  • Rynek, ekonomia - uwaga

    W mojej rozrywkowej opinii o książce o ekonomii nie wspomniałam, że nie wierzę w doskonałość rynku i regulację tylko przez rynek. Obawiam się, że jeśli nazbyt u

  • Trzymaj się Ukraino

    Bezsilność. Anya, która jest stamtąd. Pasza, też tutaj - a jego ojciec, starszy pan, chodził na demonstracje u siebie w mieście. Tam są ich przyjaciele. Jego br

Komentarze
sekretarka.bozeny
2014/04/07 19:02:36
Oszsz, takiemu złodziejaszkowi rowerowemu to bym poprzetrącała łapki!