o tym, jak idę
Blog > Komentarze do wpisu
Przeklęta spontaniczność

To miał być weekend wypoczynkowy. W sobotę mieliśmy dochodzić do siebie po pracowitym tygodniu a w niedzielę pojechać na dawno odkładaną wycieczkę.

Tymczasem w sobotę zupełnie niewinnie i spontanicznie przestawiliśmy parę mebli na włościach młodych. Otworzyło to nowe możliwości uwalniania przestrzeni życiowej i kompresji ruchomości.

W efekcie w niedzielę zupełnie spontanicznie pojechaliśmy do sklepu na I by jak najszybciej zrealizować światłe plany.

Kto nie był w Ikei przy niedzieli - ten nie wie co to przedsionek piekła. Przechowalnia nie przyjęła dzieci - podobno mieli już za dużo. Na moje oko nie było ich za dużo, raczej obsługi za mało (pewnie obcinają na kosztach bezpłatnej usługi - inaczej w tym kraju, gdzie za godzinę przedszkola płaci się więcej niż za obiad, podejrzewam że część rodziców zamieszkałaby w sklepie). Dzieci zniosły zakupy nadzwyczaj dobrze, wizja lodów za kasami ciągnęła je do przodu - ale oczywiście spędziliśmy w środku o wiele więcej czasu, niż chcieliśmy.

Tak więc przeklinam naszą spontaniczność i brak sztywnego trzymania się planów - zamiast łapać rzadkie promienie słońca (wczoraj było!) spędziliśmy weekend na porządkach i zakupach. 

poniedziałek, 17 lutego 2014, panpaniscus

Polecane wpisy

Komentarze
ka_czka
2014/02/17 15:21:25
Marzylam przez lata o bliskosci sklepu I. Teraz jest za rogiem i mi slabo na mysl, bo w ciagu ostatnich miesiecy bylismy tam tyle razy, ze latwo nas pomylic z obsluga. Do tego ten konkretny sklep jest wyjatkowo felerny, jak nie strajk i deficyty w personelu, to konstrukcje ma taka, ze po czesc mebli trzeba sie fatygowac do magazynu (w budynku obok), co przedluza kaznie. Dyni nie mielismy jeszcze smialosci oddac do przechowalni, wiec jest 'nuuuuuuuuudze sie'. Lody wylaczaja punkt o dwudziestej i na nic, ze dziecko produkuje smarki (a na poczatku przeciez tylko po pracy moglismy tam jezdzic). W soboty przedsionek piekla. W niedziele, na szczescie, zamkniete. Ostatnio pojechalismy po ten limitowany Brakig i rzeklam 'basta!' musza byc przyjemniejsze miejsca, by spedzac w nich weekendy :-) Tyle, ze jedzenie po tysiackroc lepsze, jesli porownac z I w Southampton :-)