o tym, jak idę
Blog > Komentarze do wpisu
Emperor of all maladies (czyli "Cesarz wszech chorób")

Nie wiem, jakie doświadczenie mają inni biolodzy, ale mnie dość często pytali nie-biolodzy o rozmaite rzeczy związane z bardzo szeroko pojętą biologią - od "to jak długo mam brać ten antybiotyk i dlaczegi nie mogę zmniejszyć dawki" do "jak się nazywa taki ptaszek, co się odzywa jakby dwie kuleczki o siebie stukały"*. Pytanie najczęściej padające w USA - "to kiedy wy wreszcie wyleczycie te nowotory".


Mam zwykle ambiwalentne odczucia co do książek popularnonaukowych. Tak łatwo popaść w paternalizm i niedocenianie czytelnika, tak łatwo zgubić go w labiryncie metafor tłumaczących zawiłe zagadnienia, tak łatwo w uproszczeniu zgubić prawdę. Dobrze napisana książka rodzi moją ogromną zazdrość (że nie ja ją napisałam) i zachwyt. Mistrz nad mistrze to Richard Dawkins - który w swoich książkach o ewolucji daje opis zrozumiały i cieakwy dla laika, a który zawodowiec nazwie uproszczeniem, ale nie wulgaryzacją.

Właśnie czytam taką świetną książkę. Tym bardziej wartą polecenia, że przedstawia nie tylko naukową stronę problemu. To "Cesarz wszech chorób" Siddartha Mukherje (właściwie czytam "Emperor of all maladies" - o tyle istotne, że nie mam pojęcia o jakości tłumaczenia; kręcą też film).  Początek nie był obiecujący - zbyt powolne dla mnie tempo, historię medycyny dużo bardziej lubię w wydaniu a la "Stulecie chirurgów". Ale z każdym rozdziałem wsiąkałam bardziej i coraz większy był mój podziw dla autora.

To spójna historia, łącząca opowieść  o medycynie klinicznej z biologią komórkową i molekularną, historie pacjentów i inicjatyw społecznych wspierających badanie nowotworów.Ja też się dowiedziałam dużo nowego z tej książki i wiele rzeczy mi rozjaśniła. Lepiej rozumiem dlaczego wciąż są kontrowersje wokół mammografii.  Kontrowersje: choć jasno pokazano, że u kobiet poniżej 55 roku życia jako badanie przesiewowe jest nieskuteczna i kosztowna pod wieloma względami sensie, nadal niektóre środowiska ją bardzo promują. Teraz lepiej rozumiem, czemu (nie zdradzę, a chodzi nie tylko o pieniądze).

Autor zahacza też o konflikt między nauką widzianą jedynie jako środek do innowacji i sposób rozwiązywania bieżących problemów a nauką podstawową - bez której ta pierwsza nie jest na dłuższą metę możliwa. Daje posmak tego, jak bardzo rozwój medycyny uzależniony jest od ego lekarzy oraz ich oporności na statystykę. Przytacza przeszłe i teraźniejsze działania koncernów tytoniowych - użyty przez niego wiele razy cytat że nowotwór, który nas niszczy, to odbicie nas samych - pasuje też do tych firm, zbijających kapitał na ludzkim uzależnieniu i cynicznie przyczyniających się do śmierci milionów osób rocznie.

Czyta się dobrze, objętość duża, ale kiedy skończyłam chciałam jeszcze. Jednym słowem: polecam.

=====
*trznadel

wtorek, 11 lutego 2014, panpaniscus
Tagi: książki

Polecane wpisy

Komentarze
ka_czka
2014/02/11 12:44:50
... czyli znow musze otworzyc skarbonke? :-)
Ha, ale i ja mam cos dla was! Wygladajcie listonosza!
-
Gość: panpaniscus, *.genetics.kcl.ac.uk
2014/02/11 12:48:12
Polecam wersję na czytnik - ostatnio przeczytałam 3 książki, bo K. zakupił i zapomniał, a ja przypadkiem zobaczyłam, że mamy. No i oszczędności na regale nie do przecenienia ;)
Hej, sprawdzę - może mogłabym Ci pożyczyć, nie mam pojęcia czy się da?
Ja tam zwykle kupuję książki dopiero po przeczytaniu, dla oszczędności miejsca.
A teraz będę umierać z ciekawości. Może dmuchany kajak? Przydałby się.
-
Gość: Hona, *.dynamic.chello.pl
2014/02/13 19:23:59
Cześć.

Masz wciąż kontakt z Lila_Star?
-
2014/02/16 22:52:13
Nie, to było wieki temu...