o tym, jak idę
Blog > Komentarze do wpisu
Non-fiction

Pamiętam, jak zdziwił mnie i początkowo irytował anglosaski zwyczaj dzielenia książek w księgarni na "Fiction" i "Non-fiction".  Zamiast dobrze znanych kategorii "literatura piękna polska"  (no, tu musiałaby być amerykańska) i obca - kryterium "czy to było naprawdę".

Teraz to mój główny wyznacznik, co czytam. Rzadko, rozważnie i kapryśnie wybieram się na stronę fikcji. Zwyczajnie, kreacja mnie często nudzi, czasem drażni. Tak bardzo jednostronna. Tak jednoosobowy jest w niej świat i z takim kluczem zwykle. Chyba, że autor genialny i ma naprawdę wiele do powiedzenia. Albo pisze po polsku tak, że dech zapiera.

Zafascynowała mnie historia. Ta najbliższa życiu, opowiedziana, spisana. Na wakacjach przypadkowo przeczytałam dwa numery Karty. Chodziłam jak zaczarowana. Porażająca moc. Co ci ludzie przeżyli. Jak to przeżyli. Jak przetrwali. Co potem zrobili ze swom życiem. Boże, mijałam ich na ulicy przecież. To były babcie, wujkowie i ciotki moich koleżanek i kolegów. Wiele interesujących i bardzo otwartych osób. Jaka pokora we mnie się rodzi.  W jak abstrakcyjnie  szczęśliwych czasach żyjemy, nie zdając sobie z tego sprawy.

Karta ma duże problemy finansowe. Można pomóc wpłacając na konto fundacji. Przy okazji można kupić starsze numery pisma i książki (na stronach można podejrzeć zawartość). Ja tak zrobiłam i w zeszłym tygodniu rodzice przywieźli mi kilka kilogramów niesamowitej strawy duchowej.

 

poniedziałek, 11 października 2010, panpaniscus

Polecane wpisy